Chustowy świat

Chusta już chyba na dobre wpisała się w rodzicielskie życie wielu Mam i Ojców.
Oraz Dzieci :-)
W wielu miastach można skorzystać z warsztatów, spotkań i konsultacji, odbywają się imprezy chustowe, a sklepy oferują nam ogromny wybór różnych "rzeczy" do noszenia.
Ale każdy rodzic na początku swojej chustowej drogi zadaje sobie pytania: czy to bezpieczne? czy nie uszkodzę malucha? czy go nie przyzwyczaję za bardzo do noszenia?

Zapraszam do lektury wywiadu z doświadczoną mamą-nosicielką, doradczynią noszenia - Marią Ryll. Mam nadzieję, że rozwiejmy choć trochę wątpliwości i zachęcimy do noszenia dzieci w chustach.

Marysiu, warto nosić dzieci w chuście?
Oj, warto!
Uściślam: warto nosić dzieci w ogóle, na rękach czy inaczej, a w chuście będzie nam po prostu łatwiej (nosząc dziecko możemy załatwić także i swoje sprawy).

Dlaczego warto?
Noworodki, niemowlęta i małe dzieci potrzebują bliskości.
Udowodniono, że bliski kontakt (skóra do skóry) pomaga już wcześniakom w prawidłowym rozwoju i stosuje się taką „terapię ciałem rodzica" - niejako wspierając nowoczesną medycynę sposobami przodków.
Zdrowe, donoszone dzieci także potrzebują bliskiego kontaktu z rodzicem. To mama i tata są dla nich gwarantem bezpieczeństwa.
Trudno sobie wyobrazić, jakim szokiem jest dla noworodka przejście z wyciszonej, ciepłej i zawsze sytej macicy do świata, gdzie jest jasno, głośno, szorstko i czasem (choćby przez chwilę) głodno. To masa silnych bodźców, z którymi trzeba się jakoś oswoić.
Niektórym dzieciom znieść to przejście łatwiej, innym trudniej. Bliskość mamy, jej uspokajający głos i znany rytm serca podpowiada, że nie ma się czego bać. Że można się wyciszyć i zasnąć.
To też świetna metoda wzmocnienia więzi między dzieckiem i tatą.
No i wygoda. Z chustą wejdzie się wszędzie, czy to schody Pałacu Kultury, czy spacer po leśnych ścieżkach.

A co z przekonaniem: "nie noś, bo rozpuścisz"?
Myślę, że we wszystkim należy zachować zdrowy rozsądek. Trzeba zapewniać dziecku różnorodność doznań (czyli oprócz chusty także i leżenie na kocu czy na naszych kolanach) – wiadomo, że nikt nie będzie dziecka nosił 24 godziny na dobę. Dotyczy to tak samo chusty, jak i wózka, leżaczka czy łóżeczka.
Trzeba uwzględnić także i siebie: mama, która zaniedba swoje potrzeby, może nagle ocknąć się w poczuciu, że się gdzieś w tym wszystkim pogubiła. Dlatego chusty są tak pomocne mamom zagrożonym depresją poporodową. Łatwiej uwierzyć w swoje rodzicielskie umiejętności, gdy możemy razem z dzieckiem załatwiać codzienne sprawy.
Co do rozpuszczania dziecka… Z moich obserwacji wynika, że dzieci noszone w chuście „oddają" ten czas swoim rodzicom, wręcz marząc o chwili, by mogły fikać na podłodze. Nadejdzie moment, gdy dziecko będzie chciało się usamodzielnić, a przyspieszanie go na siłę może go, paradoksalnie, oddalić.

Czy noszenie jest bezpieczne dla dziecka?
Jeśli wiemy, jak nosić, owszem.
Dlatego w szkołach rodzenia organizowane są spotkania z fizjoterapeutami, którzy szkolą, jak w codziennej pielęgnacji dziecka (podnoszenie, odkładanie, przewijanie) można wspierać jego rozwój. Mówią także o tym, czym skutkuje nieprawidłowe noszenie dziecka (różne asymetrie i nieprawidłowe napięcie mięśniowe mogą mieć swoje źródło w złych nawykach codziennej opieki).
Doradcy noszenia uczą, jak wiązać chusty, by było to zdrowe dla dziecka. Jak wybrać pomoc noszenia i rodzaj wiązania odpowiedni do wieku i umiejętności dziecka, a także naszych preferencji. Nosząc dziecko wspomagamy jego rozwój: uczestnicząc w naszym ruchu, jest nieustannie przez nas masowane, co świetnie wpływa na układ mięśniowy i trawienny.

Czy noszenie w chuście jest łatwe? Czy trzeba mieć jakieś umiejętności?
Są tacy, którzy od razu łapią, jak się to robi. Większość z nas musi trochę poćwiczyć.
Wiele wynika z faktu, że uczymy się tego jako dorośli. W kulturach, gdzie noszenie jest codziennością, umiejętność ta jest powszechna jak u nas wiązanie sznurowadeł.

Dla kogo chusta będzie najlepsza?
Chusta przyda się rodzicom dzieci wymagających, które potrzebują dużo czasu, by się oswoić z nowymi bodźcami. Tacy rodzice będą jej używali na co dzień w domu.
Przydadzą się chusty także rodzicom aktywnym, którzy np. dużo wyjeżdżają lub wychodzą z dzieckiem. Oczywiście nie stosujemy chusty w czasie uprawiania sportów, jeżdżąc na rowerze, konno czy na nartach. Nie należy także stosować jej zamiast fotelika samochodowego, co chyba oczywiste.
Chusta przydaje się bardzo przy drugim czy kolejnych dzieciach, gdy nie możemy całej swej energii poświęcić na opiekę nad maluszkiem: musimy odprowadzać i przyprowadzać ze szkoły czy przedszkola starszaka, itd.
Sama zachustowałam się dopiero przy drugim dziecku :)

Na jakie problemy może natknąć się początkujący noszący?
Najczęstszym problemem jest niedociągnięcie chusty, co prowadzić może do prężenia się dziecka, sprawdzającego, jak daleko można się odgiąć.
Takie wiązanie będzie niewygodne i dla nas, będzie nam za ciężko i niewygodnie.
Z kolei gdy zawiążemy chustę za ciasno, także to poczujemy: dziecko jest niezadowolone, a nam trudno oddychać.
Zawsze po zawiązaniu chusty powinniśmy sprawdzić kluczowe punkty, które powiedzą nam, czy wszystko jest ok.

Czy są jakieś przeciwskazania do noszenia dziecka w chuście?
Dobrze zawiązana chusta zdrowym dzieciom nie szkodzi.
Gdy dziecko jest pod opieką specjalistów, neurologa, fizjoterapeuty itd., warto ich zapytać, czy i jak nosić. Nosząc w określony sposób możemy wspomóc rehabilitację. Najlepiej wtedy pójść z chustą i zdjęciami pozycji, w jakich chcielibyśmy nosić. Nie wszyscy ludzie zgłębili temat chust i zdarza się, że z hasłem „chusta" kojarzą tylko chusty kółkowe, które mają swoją specyfikę. Warto się upewnić, w jakiej chuście i w jakim wiązaniu mamy nosić.
Na pewno należy się wystrzegać pseudochust i pseudonosideł, bo to i niewygodne, i niezdrowe – zarówno dla nas, jak i dla dziecka.

Czy warto zapisać się na profesjonalny kurs?
Kupując chustę, na ogół dostajemy instrukcję obsługi. Bywa jednak, że jest ona nieczytelna a nawet nierzetelna (zdjęcia dzieci w niedociągniętych chustach lub nieodpowiednich wiązaniach zdarzają się częściej niż podejrzewamy).
Czasem z kolei trudno nam kolorowe obrazki przełożyć na fakty.
Warsztaty czy indywidualne konsultacje to świetny sposób nauki.
Doradcy noszenia podpowiadają, jaka chusta może być najwygodniejsza, które wiązanie w jakiej sytuacji się sprawdza. To okazja, by poćwiczyć wiązanie pod okiem osoby, która pomoże nam zwrócić uwagę na jego najważniejsze aspekty.
Warsztaty czy spotkania z innymi noszącymi rodzicami to także świetny pretekst wyjścia z domu z dzieckiem. Oraz metoda poznania innych rodziców z dziećmi w podobnym wieku.
Instrukcje czy filmiki dostępne w Internecie powinniśmy traktować z pewną nieufnością; nie wiemy, jaka jest wiedza i odpowiedzialność osób, które je tam umieściły.

Jaką chustę wybrać na początek?
Nie można dać tu jednoznacznej odpowiedzi. Zależy od tego, w jakim wieku jest dziecko, które chcemy nosić (czy samo trzyma główkę, czy siada, czy chodzi), jak długo chcemy je nosić, na jednym czy na dwojgu ramion; co nam się bardziej podoba i jak sobie radzimy z koniecznością nauki wiązania.
Zdarza się także, że dziecko jest tak niecierpliwe, że nawet kilka minut wiązania to dlań za długo; wtedy warto pomyśleć o ergonomicznym nosidle.
Dobrze się w tym wszystkim rozejrzeć zawczasu, namyślić i dopiero kupować. Można też chustę na początek wypożyczyć.
Generalnie najbardziej uniwersalna jest długa chusta tkana splotem skośno-krzyżowym, z atestami, które świadczą o tym, że kontakt z nią dziecku nie zaszkodzi. Wiadomo jednak, że większość dzieci na świecie noszona jest w zwykłym kawałku szmaty i żyją zdrowo. Czyli: wybór zależy od naszych potrzeb i możliwości, także finansowych.
Zdecydowanie polecam kontakt z chustami na żywo, na spotkaniu noszących rodziców, to może nam rozjaśnić kwestię różnic.

Marysiu, a jak zaczęło się Twoje chustonoszenie?
Od przyjaźni przez Internet. Przyjaźń trwa, a i noszenie na razie się nie kończy. Zaczęliśmy na naszym drugim dziecku, potem wdrożyło się i pierwsze, a teraz nosimy trzecie.
Przez te kilka lat wiele się pozmieniało. Powstał Klub Kangura – stowarzyszenie rodziców noszących i zainteresowanych modelem rodzicielstwa opartego na przywiązaniu. Założonych zostało wiele nowych polskich firm produkujących chusty, a te najstarsze się rozwinęły. Na rynku dostępnych jest teraz wiele światowych marek chustowych, co bardzo cieszy. Większa jest szansa, że każdy znajdzie model i kolor chusty, który nam odpowiada.

Dziękuję za rozmowę!

Maria Ryll - mama Ali, Jeremka i Meli, doradczyni noszenia po kursie podstawowym Trageschule ® Dresden, graficzka, wiceprezeska Polskiej Sekcji IBBY. Współtworzy warszawski Klub Kangura (autorka logo), organizując spotkania i warsztaty dla dorosłych i dzieci; Klub Kangura Żoliborz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger