Żyrafa modna ;-)

Żyrafka modna jest. Żyrafka trendy jest. Żyrafkę warto mieć.
Takie głosy dochodziły mnie zewsząd.
Bo kultowa, francuska zabawka zawitała w polskie progi.
Gumową, dość brzydaczną, choć pocieszną żyrafkę Sophie ma podobno każde francuskie dziecko oraz wszystkie dzieci gwiazd ;-)
Więc i moja Zosia dostała ją do testowania, a co!
Pierwsza żyrafka Sophie została wyprodukowana 25 maja 1961 roku we Francji. (stąd jej imię) Do dziś Sophie produkowana jest tradycyjnymi metodami - składającymi się z 14 ręcznych czynności. Zrobiona jest z gumy naturalnej (z drzewa Hevea) i pokryta bezpieczną farbą spożywczą. W internecie możecie przeczytać szczegółowy opis, czego to żyrafka nie stymuluję, jak doskonale wpływa na rozwój niemowlaka i jaka jest boska i świetna.
Dla mnie najważniejsza jest jednak "opinia" mojej małej sprawdzaczki różnych cudów. Wiele rzeczy nie przechodzi pozytywnie jej testów ;-) , ale żyrafka Sophie zdała egzamin.
Kiedy 3-miesięczna Zosia dostała żyrafkę uśmiechnęła się do niej, po czym od razu włożyła ją do buzi i zapamiętale obgryzała przez długie minuty. Do tej chwili dochodzące z kocyka ciamkanie, mlaskanie, pożeranie, obgryzanie oznacza bliskie spotkania Zosi z Sophie. Zosia sprawdza regularnie, czy można włożyć cała głowę żyrafy do buzi, czy cztery nogi da się pożreć jednocześnie, czy żyrafka złożona na pół wraca do swojej pierwotnej postaci. Żyrafka ratuje nas w chwilach kryzysu, bo ZAWSZE na jakiś czas zajmuje Zosię.
Zalety żyrafki:
- jest miękka i lekka, dziecko na pewno nie nabije sobie nią guza (jak ślicznymi, kolorowymi, ale ciężkimi grzechotkami)
- jest idealnie dopasowana do rączki dziecka, mała łapka pasuje do nóżek żyrafki, większa łapka do jej szyi, dziecko nie przeżywa frustracji, że ciągle mu się coś z tych rączek wymyka, z ciekawostek: nóżki żyrafki są tak zrobione, że przypominają maluchowi pępowinę - jej kształt i konsystencję.
- jest bezpieczna i nie made in china
- nie odkształca się od ciągłego mamlania
- łatwo się ją myje, choć trzeba uważać, bo od nadmiaru wody może przestać działać piszczyk
- pomaga na ząbkowanie i zaspakaja niemowlęcą potrzebę mamlania
- dla mnie jest taka jakaś... swojska, zwykła, normalna, bez fajerwerków kolorów i funkcji, po prostu fajna zabawka do międlenia na wszystkie strony, dziwię się, że na rynku nie ma podobnych zabawek różnych firm.
Wady żyrafki:
- cena! żyrafka kosztuje od 50 do 70 zł (w zależności od sklepu)
- farba ściera się od ciągłego ciamkania
- dla niektórych wadą może być zbytnia "modność" żyrafki, ale nie zrażajcie się tym, to naprawdę dobry produkt, a nie tylko szum piarowy.
- na początku zapach lateksu jest dość wyraźny
My kupiliśmy żyrafkę w sklepie Lullaby, na ulicy Kruczej 17 w Warszawie, za 49 zł. (wersja tańsza, niby supermarketowa, bez kartonowego pudełka, metryczki, certyfikatu, ale na ten piarowy szum, to już za duża jestem ;-), we Francji obie wersje są normalnie dostępne) Żyrafkę można sprawić dziecku, które zaczyna chwytać zabawki.

1 komentarz:

  1. Rzeczywiście ma coś w sobie żyrafiątko. Mój maluch wybredny jest i trudno mu zabawką zaimponować, a Sophie jest oczarowany... mnie jej zapach kojarzy się też z moim dzieciństwem, wiele moich zabawek było cudownie gumowych, takie to były czasy, stare...chyba nawet dobre, czasy...

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger