Chwile

Obracam je w głowie i w sercu z największą czułością.
Głaszczę, wspominam, rozkoszuję się.
Zjawiają się niepostrzeżenie, ale powalają swoją mocą.
Zawsze zapierają mi dech w piersiach.

Macierzyńska esencja.
Kwintesencja.
Rozkoszna nagroda.

To moment, kiedy widzisz wyciągnięte w swoją stronę rączki i szeroki, bezzębny uśmiech na buzi. Właśnie na twój widok, tylko i wyłącznie na twój.

To chwila, kiedy czujesz ŚWIADOMIE położoną główkę na swoim ramieniu - żeby odpocząć, utulić się, odreagować lęk, ukryć zawstydzenie. I kiedy ta główka przylega idealnie, jest przyklejona do ciebie, zlewa się z twoim ciałem.

Kiedy pewnego dnia czujesz zarzucone na szyję łapki - ot tak, żeby się przytulić do mamy, z potrzeby malutkiego serduszka i ciałka.
I już nie tylko ty przytulasz, ale jesteś aktywnie, świadomie przytulana.

Kiedy odbierasz je z przedszkola i sobie idziecie - powoli, krok za krokiem, mały człowiek trzymający cię za rękę, mocno, pewnie, bez żadnego wahania.

I pierwsze "kofam cię" i "jesteś najpiekniejsa, mamo"

a ostatnio: "wiesz co, mamo, jak ty jesteś, to wszystko jest fajne, nawet nudzenie się."

Te chwile się zdarzają, niezaplanowane, kosmiczne, jak dodatkowy bonus od życia.

Pamiętam o nich codziennie.

1 komentarz:

  1. Joasiu, absolutnie wzruszające :) Na kofam i jesteś najpiękniejsza wciąż czekam, ale mama i buziak z rana już jest! Pięknie to opisałaś.

    Ania, mama Bronki

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger