Jestem słuchawką

Stacją odbiorczą.
Przekaźnikiem.

To nie przenośnia.
To rzeczywista rzeczywistość :-)

Kilka razy dziennie pada:
"mamo, muszę ci coś opowiedzieć...", "mamo, czy wiesz, że...", "mamo, posłuchaj mnie..."

I płyną opowieści: o przedszkolu, o kolegach, o tym, że ktoś kogoś popchnął, że na podwórku bawiłem się z Julką, "wiesz, mamo, to niesamowite, z dziewczynką!", że na obiad były kluski z polewką "wiesz, mamo, z moją ulubioną, taką mięskową", że w nowym odcinku "Adibu" było o zatkanych uszkach...
I już wieczorem, na dobranoc, prawie przez sen: "nie chcę jutro iść do przedszkola, mało się z wami nabyłem w ten weekend."

A ja słucham.
Chłonę każde słowo Antosia.
I staram się to robić, jak najlepiej umiem.
Nie wtrącać się, nie pouczać, nie moralizować, nie dawać rad.
Nie oceniać i nie wartościować.

I nie jest to proste.
Och, jak cisną się na usta przemądrzałe słówka!
Dobre radki. Dydaktyczne smrodki. Ułatwiające życie rozwiązania.
A czasem znużenie tym dziecięcym paplaniem.

Tylko chłopczyk zaraz po czymś takim milknie. I już nie chcę się dzielić.
Gryzę się więc w język i słucham.
Jestem tylko słuchaniem.
Tylko i aż.

I kiedy mruczę kolejne mądre i zachęcające "hmm..." (było się na kursach wychowawczych, to się wie ;-), mój 5-letni nauczyciel mówi:
"mamo, ale popatrz na mnie, bo jak nie patrzysz i mówisz "hmm...", to nie wiem, czy mnie naprawdę słuchasz."

Nic dodać, nic ująć.

Jestem Matką-Słuchawką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger