Odosobnienie

Wszyscy pojechali na ferie.
Dookoła cicho i czysto.
Nigdzie nie widać klocków, połamanych kredek, rozrzuconych ubranek.
Z nikim nie trzeba rozmawiać, nikomu czytać, tłumaczyć, nikogo wychowywać, tulić, usypiać, karmić, bawić...

Ożywczy BRAK DAWANIA.

Można złożyć macierzyński radar, wyłączyć nadajniki i odbiorniki.

W ciszy słychać w końcu swoje myśli.
Mogą wybrzmieć do końca - nieprzerywane kąpielą, pakowaniem plecaka do szkoły, wzywaniem w nocy do przytulenia...

Łzy, tlumione od wielu dni (tygodni?), mogą wreszcie płynąć.
Rozkoszuję sie każdą minutą, jak nabrzmialym w letnim słońcu owocem.
Dawanie jest cudem.
Dawanie jest wyczerpujące.

Każdej matce należy sie regularne ododsobnienie.

Żeby znowu się słyszeć.
Żeby się po drodze nie zgubić.
Żeby żyć pełnią.

I żeby tęsknić.

3 komentarze:

  1. Tęsknię za tym "ododsobnieniem". Myślałam, że ze mną coś nie tak. Miło przeczytać, że to "normalne".
    Anita

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę :-) ja muszę na taką chwilę jeszcze dłuuugo poczekać.

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger