Niespodziewana podróż

Ostatni tydzień miałam spędzić na czesko-polskim pograniczu.
Zupełnie niespodziewanie znalazłam się na innym - chorwacko-włoskim.
Lubię pogranicza.

Lubię też takie podróże - bez planu i oczekiwań.
Z zaskoczenia.
Z poczuciem, że nie bardzo wiem, gdzie jadę.
Z otwarciem na to, co mnie spotka. Paradoksalnie mniej w nich stresu, niż w tych precyzyjnie zaplanowanych. Można widzieć świat nieograniczony przewodnikami.

Czas roztopiony w pełnym słońcu.
Czas tylko dla siebie.
Fale miarowo kołyszą dwie starsze panie w kolorowych czepkach.
Płyną dostojnie, i fale i panie, a panie ani na chwilę nie przerywają konwersacji.
Włoszka o długich włosach i znacznej tuszy wraca z upolowanymi krabami.
Dzieci układają konstrukcje z kamyków.
Chłopcy skaczą do wody.
Wiatr od morza chłodzi rozpaloną skórę.
Nic się nie dzieje.
Nic dziać się nie ma.

Zielonkawa jaszczurka obiega nas kilka razy.
Patrzę na linię horyzontu.
Moja dusza niczego już nie potrzebuje.
Trwanie jest idealne.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger