Przyjaciółki

Kilka miesięcy temu, moja wtedy 2,5-letnia córka zaprzyjaźniła się z inną 2,5-latką.

Podobno dzieci w tym wieku tego nie robią.
Autorzy poradników rozwojowych nie widzieli zatem Zosi i Weroniki ;-)

Początki były trudne - wyrywanie sobie zabawek i ogólna wzajemna niechęć. Aż pewnego dnia coś zaskoczyło.

Dziewczynki są nierozłączne - świetnie się dogadują, potrafią się razem bawić godzinami, choć czasem kłócą się ogniście.
Tęsknią za sobą, pamiętają o sobie i snują marzenia o wspólnym nocowaniu.
Regularnie wyznają "lubię cię Zosiu, lubię cię Weroniko, kocham cię Zosiu, kocham cię Weroniko."
A w stylizacjach dążą do jedności :-)
Mają swój świat i swoje sprawy.

Dziś mi zakomunikowały, że wychodzą same na plac zabaw, bo przecież są już taaaakie duże.
Uwielbiam na nie patrzeć, słuchać, co wymyślają, przyglądać się, jak rozwiązują swoje konflikty.
Podziwiam je, jak potrafią razem przejść przez nudę, zniechęcenie, tak, jak przez radość i zabawę.

Są inne - mają inne charaktery, temperamenty, upodobania.
I zupełnie im to nie przeszkadza w ich przyjaźni.
Wspaniała lekcja.

Od następnego poniedziałku idą razem do przedszkola.
Trzymajcie za nie kciuki!







5 komentarzy:

  1. przecudne są, nie mogę się napatrzyć ;)mi

    OdpowiedzUsuń
  2. Są obledne, to prawda :) caluski dla Basi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale fajnie zobaczyć Zosika, a przyjaźń niech trwa....
    magda

    OdpowiedzUsuń
  4. mam nadzieję, ze się im uda. U nas taka przyjaźń też istnieje i ma się naprawdę dobrze, mimo dużego oddalenia w przestrzeni. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas jest o tyle łatwiej, ze dziewczynki mieszkają obok siebie, maja wspólny plac zabaw, a teraz nawet przedszkole.
    Trzymam kciuki za Twoja Córeczke i Jej Przyjaciela :)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger