Nad Wisłą


Nasze rowerowe objazdy wokół Warszawy trwają.
Miejsc przepięknych jest całe mnóstwo.
Wystarczy wyjechać odrobinę za miasto. Przedrzeć się przez brzydkie przedmieścia, bloki, trasy dojazdowe i już można się cieszyć albo przecudną, dziką Wisłą albo ożywczymi lasami.
Niestety Mazowsze jest piaszczyste i np: nasza wycieczka rowerowa wzdłuż Liwca zakończyła się porażką, czyli pchaniem rowerów przez piachy i błota. Zniechęcony, sfrustrowany 8-latek, marudząca 4-latka, rowery  i piach - to przepis na nieudaną rodzinną wycieczkę ;-)
Po kilku kilometrach zrezygnowani wróciliśmy do domu. Wytyczony szlak rowerowy prowadził przez najbardziej niedostępne miejsca.

Ale wczoraj udało nam się zobaczyć piękne miejsca i przejechać 60 km!
Plan jaki mieliśmy, to dojechać wzdłuż Wisły do Czerska.
Jednak upał na niczym nieosłoniętym wale wiślanym dawał się nam we znaki i w połowie drogi zmieniliśmy plany.
Zjechaliśmy do Konstancina, żeby ochłodzić się i zrelaksować w zdrojowej tężni solankowej. To przecudne miejsce, jakby z innej przestrzeni i czasu. Spokojne, chłodne, ciche.
Spędziliśmy tam godzinę (jak się później okazało takie są zalecenia zdrowotne wdychania ożywczej solanki) i bocznymi ścieżkami, bardzo zresztą malowniczymi, rozpoczęliśmy powrót do domu. Przejechaliśmy przez park zdrojowy Konstancina, potem jakieś pola, zagajniki, laski, aż wjechaliśmy w chłodny Las Kabacki. Cudownie cichy i ożywczy.
Następnie zjedliśmy pożywny obiad w bardzo fajnej indyjskiej knajpce Moon na Kabatach i CAŁY CZAS ścieżką rowerową dojechaliśmy do domu na Grochów.
Udana wycieczka :-)
"Rower jest wielce okej.
Rower to jest świat." *

Tężnia w Konstancinie, Park Zdrojowy, bilet wstępu: 10 zł osoba dorosła i 6,5 zł dziecko. Przed tężnią są stojaki na rowery. Można też wziąć ze sobą zestaw piknikowy, bo w parku można rozłożyć się z kocykiem. Uwaga! Nie po wszystkich alejkach można jeździć rowerem, są wyznaczone ścieżki.
Knajpka Moon, ja najbardziej lubię Veg Koftę w łagodnym sosie carry, dzieci zajadają się zupami, kurczakiem pakora oraz oczywiście naanem :-), obok są stojaki na rowery.
Na zdjęciach "wiślanych" rezerwat Wyspy Zawadowskie, który można odwiedzić z Fundacją Ja Wisła.
* Lech Janerka "Rower" z płyty "Plagiaty"
Zdjęcia są "telefoniczne", bo jeden z niewielu minusów roweru to niemożność jechania z dużym aparatem.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger