Do lasu! Do domu!


W lesie słońce! W lesie życie! Ptaki krzyczą jeden przez drugiego. Zieleń leciutko wychyla się na powierzchnie. Jeżeli spojrzycie w górę, to w słońcu zobaczycie olśniewająco błyszczące konary brzóz.

Spacer tylko dla siebie. Z intencją nabicia bateryjek. Bez obowiązku.
Idę i idę, czas przydzielony mija, gubię się, idę, wracam, myśli się układają.
Idę.
Przyjemność zalewa ciało i duszę.
Las.

Kiedy stawiam pierwszy krok na zeschłych jeszcze liściach zdaję sobie sprawę, jak łatwo z tego zrezygnować - pojechać na zakupy lub nie ruszyć się z domu.
Uznać, że to nieważne, mniej ważne, niepoważne. Nie zrobić tego. Albo odkładać na później. Zapomnieć. Upchnąć gdzieś w kącie. Nie słyszeć. Zagłuszyć.
Zająć się dziećmi, pracą, sprzątaniem. Wszystkim innym, tylko nie sobą.

A przecież wiem, że teraz las to mój "dom" - moje źródło. Wiem to. Nie jestem w stanie temu zaprzeczyć.
W odosobnieniu następuje regeneracja, wracają siły i twórcze pomysły. Albo nie dzieje się nic - prosty spacer dla rozprostowania ciała. Tak ożywczy. Tak konieczny.

Czemu więc tak trudno mi tam pojechać?

"Jedna kobieta nie może biec na każde zawołanie o pomoc, zbawiać całego świata. Naprawdę mamy prawo zająć się tylko tym, co pozwala na regularne bywanie "w domu". Inaczej płomień w naszych sercach zgaśnie. Serce rwie się do pomocy, ale niekoniecznie odnajdzie w tym akcie duchową strawę. Jeżeli kobieta wysoko ceni sobie skórę swojej duszy, to rozstrzygnie ten dylemat według tego, czy jest blisko domu i jak często tam bywa. (...)
Lepiej udać się do domu choćby na chwilkę, nawet jeśli to powoduje irytację innych, niż zostawać i coraz bardziej podupadać, by w końcu rozlecieć się na kawałki."
Clarissa Pinkola Estes, "Biegnąca z wilkami", Rozdział 9 "Ku domowi: powrót do siebie", str. 306

Co jest Waszym "domem"?
Jak często w nim bywacie?









9 komentarzy:

  1. Tu mnie masz.
    Yours,

    Skazana na Shawshank, z lasem utraconym, co robić - nie wie, krztusi się. Kłaczek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ściskam czule Kochana! I klepię w plecy, żeby kłaczek się odkrztusił!

      Usuń
  2. Dziękuję za ten wpis, bo znowu zdałam sobie sprawę, że nie mam swojego miejsca i czasu. Mam małe dzieci i tylko nimi się zajmuję. Mąż dużo pracuje. Nie mam nikogo do pomocy. Czasem mam ochotę wyć. Nawet nie pamiętam już co lubię. Twoje drzewa dają mi nadzieję. Ania Z.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, przy małych dzieciach wpada się w kołowrót, to normalne, też tak miałam. A potem się z niego wychodzi :-)
      Trzymam kciuki za to, żebyś znalazła swoje miejsce i czas na nie.
      Jest nam niezbędne!

      Usuń
  3. Kilka lat temu pokochałam las i od tej pory jawi się mi zawsze piękny. Jeżdżę czasem właśnie po to by tak po prostu pobyć w lesie, posłuchać tej ciszy-nieciszy, pochrzęścić stopami po liściach, patykach, pogapić się w górę.
    Ot, tak po prostu oderwać się :)

    Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam szczęście mieszkać niemal w lesie, w maleńkiej, malowniczo położonej wsi. Nie wyobrażam sobie życia bez bliskości przyrody... Wiosną rano budzi mnie krzyk żurawi i świergot skowronków, wychodzę na podwórko, oddycham świeżym powietrzem i chce się żyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkam praktycznie we Wdeckim Parku Krajobrazowym. :) Nie będę Pani spamować, ale można poczytać o tym na moim blogu. :)

      Usuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger