Dzieci tu były (kwiecień)


Ślady na kwiecień.

Projekt-Matka - TU.
O czym ten projekt jest dla mnie - TU.

Wszędzie jakieś figurki.
Oraz, w każdym, nadającym się do tego pojemniku, mnóstwo małych przedmiotów.
Jakieś rozkompletowane pionki, kulki, kamyki, sznurki, monety z różnych państw,  plastikowe elementy niewiadomoodczego...
Też tak macie?

Ostatnio prowadzę sporo rozmów o porządkach.
I odpowiadam na pytania, czy u nas zawsze tak czysto, jak na zdjęciach ;-)

Lubię ład.
Widzę w nim sens i energię. Nie przepadam za zagraconą przestrzenią. Regularnie wyrzucam, czyszczę, oddaję.
Wierzę, że lepiej się żyje w ładnym, prostym i czystym miejscu. W takim, w którym wiem, gdzie leżą nożyczki, igła, termometr, wyniki badań, zapasowe żarówki, w którym mam poskładane ręczniki, a pościel jest pachnąca, a nie skołtuniona w rogu szafy.
Lubię być panią na swoich włościach :-)
Lubię poukładane książki, kwiaty w wazonie, równo ustawione kubki, ubrania na wieszakach, a nie na fotelach. Uwielbiam porządki na balkonie.

Coraz bardziej staje się to dla mnie kwestią szacunku do siebie, niż przymusu.
Wygładzam kapę na łóżku, bo to nasza sypialnia i zasługuje na czystość. Układam płyty, gazety, a potem poduszki na kanapie, bo to nasza wspólna przestrzeń i zasługuje na czystość.
Dbam o dom, jak o ciało.
Regularnie, spokojnie i z szacunkiem.
Oraz z radością. Bez niej wszystko staje się przymusem.

Ale mam też bałagan!
Walczę z Zosinymi zabawkami, które są wszędzie. Upycham kolanem pranie, nie chce mi się wypakować zmywarki, sprzątnąć stołu, poskładać skarpetek, w kącie piętrzą się testy z angielskiego sprzed wielu lat, jednej szafki w kuchni boję się otwierać, bo wszystko z niej wypada. Pamiętacie moją szufladę pełną niepotrzebnych przykrywek?
U mnie też się kruszy, kurzy, fafluni. Niepotrzebne rzeczy zalegają po kątach. Mój samochód nie jest powodem do dumy ;-) Nie biegamy z odkurzaczem non stop, czasem trwamy w bajzlu.
Przepychamy się o sprzątanie, marudzimy i złościmy się z tego powodu.

Zdaję sobie sprawę, że stan porządku jest przejściowy, chwilowy, zmienny. I nieustannie trzeba go odnawiać.
Ale podnoszę kolejną rzecz i odkładam na miejsce.
Ład jest kojący.
A dom staje się wdzięczny, kiedy o niego dbamy. Daje nam dobrą energię, bezpieczeństwo i radość.
I na zdjęciach pokazuję właśnie ten moment. Pamiętajcie o tym i nie stresujcie się :-)
Popatrzcie na swój bałagan z czułością...








22 komentarze:

  1. Jakiś taki ładny ten twój bałagan, mój coś mniej fotogeniczny;))))) Trawa zawsze zieleńsza na innym polu co;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosia, zrób zdjęcia, odłóż na chwilę i potem zobaczysz, że i Twój jest fotogeniczny :-))))) Bałagan się świetnie fotografuje!

      Usuń
  2. hehe, i to ma byc BAŁAGAN ? ;) az mnie kusi żeby wrzucić zdjęcia tego, co się dzieje u mnie, jak się na chwilę odwrócę. Kiedyś bardzo lubiłam powiedzenie 'bałagan to porządek wyższego rzędu'. Co ciekawe, wiem gdzie mam igłę i nożyczki ;) pozdr, mi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dawaj Mi! :-) kiedyś chyba wrzucę szersze bałaganowe kadry ;-) mnie to, że nożyczki ciągle ginęły i traciłam czas i nerwy na szukaniu ich, doprowadzało do szału...

      Usuń
  3. Pięknie napisałaś Asiu o tym porządku i szacunku i bajzlu. U nas od 4 tygodni bajzel na całego- mama choruje ;-(
    Mój stosunek do porządku i bałaganu zmienia się cały czas.Wiem że ten dziecinny bałagan to przejściowy stan. I jak sobie pomyślę że przyjdzie taki czas, że nie potknę się o klocki i auta a książki będą równo poukładane...... to cieszę się tym bajzlem teraz....
    Ta sobie pomyślałam, że wprowadzam PORZĄDEK Z NUTĄ BAJZLU lub BAJZEL Z NUTĄ PORZĄDKU.
    Narazie ta druga opcja wygrywa.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta perspektywa, że to kiedyś minie pomaga :-)

      Usuń
  4. Jakbym czytała o sobie... i te małe walajace sie elementy.. niewiadomo od czego ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tez tak mamy. ale nasz balagan nie jest taki fotogeniczny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uff, bo czasem myślę, że tylko ja nie radzę sobie z rozkompletowanymi pionkami w grach ;-)

      Usuń
  6. "Ład jest kojący." :) Dla mnie również! Nie ma ładu - nie usiądę do efektywnej pracy przed komputerem. Codziennie ogarniam przed snem naszą przestrzeń, nie że na błysk, nie że perfekcyjnie, ale ogarniam. Jeśli Ewka idzie do przedszkola - ład się utrzymuje dłużej. Jeśli nie idzie - koło 9.00 nie ma po nim śladu ;) Codzienny bałagan akceptuję, bywa bardzo fotogeniczny :) Dobijają mnie za to kadry, na których prócz bałaganu jest zwyczajny lepki brud. Fuj. Wiesz o czym mówię? Nie o takim tam kurzu trzydniowym, co to się zdarza każdemu i wszędzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, zaniedbane mieszkania i przestrzenie też mnie odrzucają, ale pasjami uwielbiam programy (szczególnie brytyjskie) o brudasach ;-) takie,w których czyszczą totalnie zaniedbane domy. Jaka ulga!
      Wieczorami też ogarniam i jak zdarza mi się wstać w nocy, to idę przez cichy dom i czuję, że on jest zadowolony - taki ogarnięty :-))

      Usuń
    2. Tak! Ja też jak trafię taki program, to oglądam! :D I z każdym workiem wyrzuconych śmieci czuję mniejszy dyskomfort ;) Pasjami też ograniczam. W sensie - przeglądam książki, część podaję dalej, to samo z ubraniami itd. Tutaj nie bez znaczenia jest nasz niewielki metraż :)

      Usuń
  7. to nie jest bałagan ;))) ja też lubię ład od kiedy mam dzieci staram się iść sama ze sobą na kompromis...kiedys mąż mi powiedział, że to juz nie te czasy, ze moge sobie miec mieszkanko jak Carrie z Seksu w Wielkim mieście, ze wszystko idealnie leży, troche mnie to zabalało ale miał rację, staram sie coraz czesciej odpuscić bo sprzatanie przy dzieciach to jak mycie zębów i jedzenie czekolady jenoczesnie...bardzo lubię te Twoje zdjecia zserii "Dzieci tu były" mozna by to zamienić w blogowy projekt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madeleine, to jest projekt :)) spójrz na pasek boczny - tam jest blog amerykańskiego projektu wyjściowego, w lutowym poście opisuje tez skąd ja to wzięłam :)

      Usuń
    2. aaaa już mam ale ten projekt trwa do 10 maja, czy Ty będziesz go kontynuować ???? bo ja chętnie bym się dołączyła ale tak bez wernisażu ;), moze to pozwoli mi spojrzeć na ten "bajagan" przyjaznym okiem ;))))

      Usuń
    3. Madeleine, wystawa jest jakas częścią tego projektu, ale mozna go prowadzic zupełnie od niej niezależnie, w każdym razie ja to tak rozumiem, i bede sobie balaganic na blogu, aż mi sie znudzi :)

      Usuń
    4. ja też, myślę nawet czy nie zrobić serii " tu był mój mąż"....jego bałagan mnie zdecydownie bardziej denerwuje!!!!

      Usuń
  8. Mój mąż zapytał pewnego wieczoru córki czy posprzątała pokój, a ona na to "według mnie jest posprzątane ale czy według mamy???:) ja jej bałaganu nie ogarniam, drażni mnie i codziennie walczę ze sobą żeby tam wejść i posprzątać, żeby poukładać równo, żeby poprzesuwać... Mojej córce to nie przeszkadza, że tu kartki, tam długopisy, tu lego, tam lego, że w plecaku tyle niepotrzebnych rzeczy. Ona twierdzi, że w tym porządku to ona nic znaleźć nie umie, a tak wie gdzie wszystko jest. Uczę się akceptować ten bałagan i to, że myśli i czuje inaczej niż ja. Chociaż tak mnie korci, żeby posprzątać.
    Za to reszta mieszkania to moje królestwo, wypoczywam gdy panuje porządek. Ze spokojem siadam do książki wiedząc, że gdy podniosę wzrok zobaczę stół bez okruszków z pięknymi kwiatami w wazonie:)
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Porządek naszych dzieci nie jest naszym porządkiem ;)

      Usuń
  9. Ja już się pogodziłam z bałaganem dzieci, zresztą ja też jestem bałaganiara, więc co będę im wytykać ;-) okazało się nawet ostatnio, że ja mam większy bałagan niż moje dzieci....
    No i stała się sprawiedliwość :)

    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, tak. Posprzątany dom daje nam energię. Nie mogę funkcjonować w bałaganie. Nie zajmę się też szyciem, kiedy zlew zastawiony, dookoła pranie, prasowanie i wszystko inne. Ogarniam wszystko i i żyję :)
    Czasami po kilka razy dziennie zamiatam lub odkurzam, bo inaczej można kury do nas wpuścić na darmowe ziarno i okruchy;)
    Ale to spojrzenie na dziecinny bałagan z innej perspektywy chyba mi potrzebny. Bo czasami tracę cierpliwość i opadam z sił. A można przecież inaczej...

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger