Rowerowe historie rodzinne


Oczywiście najpierw były jakieś Wigry3 ;-)
I tata, który cierpliwie uczył mnie jeździć na dwóch kółkach. Zdarte kolana, upadki, a potem próby jeżdżenia bez trzymanki.
Rower to była wolność i radość.
Pamiętam, jak całą podwórkową bandą bawiliśmy się w złodziei i policjantów, jeżdżąc jak szaleni po osiedlowych chodnikach do późnego wieczora.
Teraz Antek robi to samo.

Zawsze chciałam, żebyśmy całą rodziną jeździli na rowerowe wycieczki.
Oczami wyobraźni widziałam te wspólne trasy, pikniki na leśnych polanach, szybkie zjeżdżanie z góry, rozkoszowanie się pięknem przyrody.
Ale jakoś się nie składało.
Że kłopot, nie ma gdzie trzymać, że drogo, że dzieci za małe, że nie mamy tradycji...

Rok temu powiedziałam sobie, że nie przeżyję już ani dnia bez roweru.
Pragnęłam roweru całą sobą!
I wiedziałam, że kupię go bez względu na wszystko, nawet jak będę na nim jeździć tylko kilka dni w roku. Choć przecież czułam, że tak nie będzie.
Po kilku dniach poszukiwań srebrna strzała z szykownym koszykiem stała się moja.
A że rodzina to system naczyń połączonych do mojej damki szybko dołączyły dwa inne rowery :-)
Plus fotelik dla Zosi, kaski, zapięcia i piknikowy kocyk...
Byliśmy gotowi na rowerowe wyprawy.
I się zaczęło!

Każda wolna chwila na rowerach, planowanie wakacji pod kątem ścieżek rowerowych, tachanie rowerów na samochodzie w różne dziwne miejsca.
I to niesamowite poczucie, że możemy zobaczyć miejsca, których na piechotę absolutnie byśmy nie odkryli.
I że jesteśmy razem.
I że nam się chce. I że dzieciom się chce z nami, a nam z nimi.
I że one będą te wyprawy pamiętać, jako swoje dziedzictwo.
I że to jest takie przyjemne!

Najbardziej lubię jak niespiesznie jedziemy obok siebie i rozmawiamy. Polna droga wije się wśród pól. Widoki jak z pocztówki.
Antek nas nie wyprzedza, bo "tak lubię słuchać, co gadacie."
Zosia z fotelika śpiewa wymyślone piosenki.
Potem zjeżdżamy szaleńczo w dół, piknikujemy w lesie, gdzieś się gubimy, pchamy rowery pod wielkie góry.
Czasem jęczymy, że nie damy rady, czasem pada deszcz, trzeba zawrócić, wycieczka się nie udaje.
Jak w życiu. Ale zazwyczaj jest wspaniale.

Rower okazał się sprzymierzeńcem naszej rodziny. Częścią naszej rodzinnej historii. Bez zadęcia i ideologii. Po prostu - my, rowery, kanapki, woda i w drogę.
Bliżej, dalej, na godzinkę lub na cały dzień. W mieście i poza nim.
Prosto, aktywnie, przyjemnie.
I razem - to najważniejsze.

Dobrej majówki Wam życzę!
Rowerowej, pieszej, domowej, miejskiej, leśnej, wiejskiej - takiej jaką lubicie.
Byle razem!












17 komentarzy:

  1. Pięknie napisane..i te zdjęcia...my rowery kupiliśmy jesienią....w tym roku kupiliśmy foteliki...mam nadzieję że nasza przygoda z rowerami też tak się cudownie rozwinie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale cudna trasa :) My wybieramy się na piknik na łąkę :) oczywiście całą rodzinką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pikniki uwielbiam ponad wszystko :-) Dobrego czasu Wam życzę!

      Usuń
  3. Ach te rzepakowe, pachnace pola.

    Wigry...to byl rumak;)

    Serdecznosci:)

    OdpowiedzUsuń
  4. i my uwielbiamy rowerowe wycieczki !!!! Najczęściej są nasze wiejskie , które uwielbiam :) miłego wypoczynku !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rower to jest to! Moniko, i Wam dobrego czasu majowkowego :)

      Usuń
  5. A u nas tylko Tacie brakuje roweru no i czasu nam brak na takie wycieczki.
    Pola rzepakowe uwielbiam.
    Piękne zdjęcia Asiu

    OdpowiedzUsuń
  6. Wigry 3 - kiedyś to było marzenie każdego.
    Mój miał kolor butelkowej zieleni ;)
    Do dziś miłość do dwóch kółek nas nie opuszcza.
    Trasę "rajdową" macie idealną, tylko jeździć :)
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Rower:). Na samą myśl mi się śmieje środek. Wigrusa miałam czerwonego.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja miałam żółty wigry 2, pasowałby do tych rzepakowych krajobrazów :)
    piękne foty

    OdpowiedzUsuń
  9. O Mamo! Jakie Ty robisz fantastyczne zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joki, Alcyś - dziękuję Wam bardzo!! Karmię się Waszymi.dobrymi słowami. Uwielbiam robić zdjęcia, ale mało.się na tym znam, szukam, próbuje, wiec tym bardziej się ciesze, ze się Wam podobają.

      Usuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger