Kolory


Powiem szczerze - zawiodła mnie ta książką. Kupiłam, otworzyłam i zamknęłam rozczarowana.
Wydała mi się wtórna, powtarzalna (pomysł ten sam, co w "Naciśnij mnie") i nudna.
Przecież wiadomo, co wyjdzie z mieszania podstawowych kolorów. Każdy przedszkolak to wie. Nuda.

No niby wie i niby nuda.

Bo jak się przedszkolaczka dorwała do książki, to już nie chciała wypuścić.
A przecież wie, a przecież maluje non stop, a przecież chodzi na liczne zajęcia plastyczne, gdzie znacznie bardziej zaawansowane techniki stosuje.
A teraz tylko czekała na spokojniejsze popołudnie, żeby przetestować wszystkie pomysły z książki.

Co się stanie, jak wymiesza się niebieski z żółtym? A jak się złoży kartkę? A doda do kropek białego?
A czarnego? A jak się zmiesza różowy i pomarańczowy? A brązowy z fioletowym? A jak się przeciągnie rączką po kolorowych liniach? A zrobi biało-czarną kanapkę? A pomaluje sobie łokcie? A całe dłonie?

"Mamo, mamo, nowa kartka, nowa kartka i czysta woda, mamo, sybko, bo mi zołty wyschnie."

Długo tworzyłyśmy kolorowe dzieła. Książka zyskiwała moją sympatię z każdą minutą. Proste rzeczy są jednak genialne.
No niby można to wszystko zrobić bez książki, ale ona jest taka, hmm...wdzięczna? urocza?
Przekładałyśmy kolejne strony siłą rzeczy robiąc ukolorowanymi palcami własne kropki. Nasze mieszały się z tymi wydrukowanymi. Książka stawała się coraz bardziej "nasza".

"Mamo, ja to już wiem. Będę malarką. I mamą. I piłkarką. A teraz idę się umyć."

Herve Tullet, "Kolory", wydawnictwo BabaRyba




















A na koniec moje lektury, o których niebawem więcej. Jak skończę moją zachłanną ich lekturę.
Porody i feminizm - nie mogłam się oderwać. Obie książki absolutnie "konieczne"!


13 komentarzy:

  1. Kurcze dopiero po Twojej recenzji mam naprawdę ochotę nabyć tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzja-nie-recenzja, a jaka fajna.
    P.s. Na tę dwie dorosłe tez mam chęć, choć do feminizmu mi daleko, ale może się mylę ;) Kasia

    OdpowiedzUsuń
  3. "Mundrę" mam, czeka przy łóżku. Boję się zacząć, żeby nocki nie zarwać ;) "Matkę feministkę" też bym przeczytała, może złapię za jakiś czas w jakiejś bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyczną masz tą Przedszkolaczkę!
    I niech jej się ziści:)
    Zabawa z kolorami to zawsze jest wciągające zajęcie, a tu u Was widzę wolność i szaleństwo - czysta radość:))

    Czekam na wrażenia po lekturze.
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alcyś, dziękujemy :) obserwacja Zosi przy tworzeniu jest czysta rozkoszą.
      A co do moich książek to właśnie czytam "Mundre" i jestem poruszona do głębi. Historia kobiecości - mocy, ale i przemocy wobec nas :(

      Usuń
  5. Ten przepiękny dziecięcy entuzjazm!:)
    A jak "Mundra", bo "Matkę feministkę" już połknęłam?
    Moja Nasto też maluje, jest wyobraźnia - jest moc!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. musze koniecznie Mundra dorwac :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie czuć wspólnotę w lekturach :)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger