Prezent urodzinowy


Nie, to nie był fotel projektu Ludwiga Mies van der Rohe ;-) Ale prezent był ściśle związany z tym projektantem.

Moje urodziny przypadają w majówkę, więc od kilku lat spędzam je obserwując świat z okien samochodu wracając skądś do domu.
Lubię to. Nie myślę o przyjęciach, tortach, gościach. Myślę o sobie. O tym, czy wygodnie mi z tymi urodzinami, z tą datą, cyfrą, pędzącym czasem...
A w tym roku wyjątkowo mi wygodnie.
Lubię też dostawać od dzieci drobiazgi wyszperane na lokalnych targach. A to magnes, a to broszkę, a to figurkę lokalnej baby :-)
Przez całą majówkę słyszeć ich przyciszone głosy namawiające się z tatą, gdzie pójdą i co kupią.
Lubię, z pełną powagą, poddawać się sugestiom, że oni gdzieś idą sami, a ja mam w tym czasie odpocząć. Widzieć ich przejęcie, żeby ten drobiazg ukryć.
Z tym kojarzą mi się moje urodziny.

Ale w tym roku zostałam zaskoczona, jak nigdy.
Bo okazało się, że moim prezentem jest wizyta w Willi Tugendhatów w Brnie - w miejscu, które chciałam odwiedzić nie raz.
Trzeba się tam zapisywać na miesiąc przed planowanym zwiedzaniem, a że w Brnie bywamy dość spontanicznie, więc o żadnym planowaniu nie ma mowy.
A tu jest!
Bilet-niespodzianka! Wyproszony specjalnie dla mnie :-) Dziękuję Ci, Mój M.!

A potem dwie rozkoszne godziny spędzone w tym niezwykłym miejscu!

Willa Tugendhatów to perła i ikona modernistycznego designu. Willa została w całości zaprojektowana przez Ludwiga Mies van der Rohe dla małżeństwa Grety i Fritza Tugendhatów w 1930 r.
Jak z niej wyszłam po dwóch godzinach, to nie wiedziałam gdzie jestem.
Całkowicie mnie zaczarowała.
Żadne zdjęcia nie oddają geniuszu przestrzeni, światła, prostoty i wyrafinowania tego projektu. Zaprojektowany jest każdy detal, od przekroju kolumny podtrzymującej dom, po klamki, barierki i włączniki. Od reprezentacyjnych mebli po niemowlęce łóżeczko i barek na taras.

Onyks, palisander, mahoń, trawertyn.
Kilka kolorów.
Prawie zero bibelotów.
Na podłogach zachwycające persy.
Do tego TE meble.
I jeszcze willa to techniczny majstersztyk.
Można się do niej wprowadzić dziś i tylko postawić laptopa na biurku.W domu sprzed 85 lat!

A właścicielka Greta Tugendhat miała 26 lat, jak wybrała der Rohe na swojego projektanta. Miała dziewczyna gust, oko, pieniądze i odwagę!
Postaci właścicieli domu są także bohaterami tej opowieści. Cieszyli się swoim domem tylko 10 lat.
W 1938 r. musieli uciekać z Czechosłowacji w obawie przed nazistami. Wielka Pani - Polityka, nie miała żadnej litości.
Dzieło ich życia zostało zostawione na pastwę losu, niszczone przez kolejnych "lokatorów". W albumie, który był częścią składową prezentu, wszystko jest dokładnie opisane. Fascynująca lektura.
Willa została pieczołowicie odnowiona dopiero 2 lata temu, także dzięki pasji pana domu - fotografii.
Dzięki jego pracom udało się odtworzyć w 100 % wnętrze domu. Ostatnie biało-czarne zdjęcia to właśnie stan domu z lat 30.

Zostawiam Was z tymi zdjęciami, historią i cytatem z Kundery.

Żadnej części świata geniusz żydowski nie naznaczył równie głęboko. Wszędzie obcy i wszędzie u siebie, wychowani ponad narodowymi waśniami, w XX wieku Żydzi byli głównym elementem kosmopolitycznym i integrującym Europę środkową – byli jej intelektualnym spoiwem, kondensacją jej ducha, twórcami jej duchowej jedności. (…) Naród żydowski jest mi drogi również dlatego, że moim zdaniem w jego losie koncentruje się, odbija i znajduje swój symboliczny obraz los środkowoeuropejski."
Milan Kundera, "Zachód porwany albo tragedia Europy Środkowej", Zeszyty Literackie, 1984, nr 5

Vila Tugendhat, Černopolní 45, Brno, Česká republika





































Właściciele domu - Greta i Fritz Tugedhatowie
Greta i Ludwig





12 komentarzy:

  1. Dziękuję, że prowadzisz nas w takie niesamowite miejsca. Piękne i poruszające. Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, cała przyjemność po mojej stronie :-)

      Usuń
  2. Jak ja Ci zazdroszczę. Znam tę wille na pamięć z miliona publikacji, jak zresztą większość dzieł tego architekta. Uważam go za króla modernizmu, choć większość ludzi traktuje tak Le Corbusiera. A jednak on jest dla mnie wzorem i często bywa inspiracją w pracy.

    Mało ludzi wie, że to modernizm wymyślił typową łazienkę w mieszkaniu w bloku. W sensie funkcjonalnym, czyli wanna+umywalka+ustęp z wariacjami. I kuchnię, tzn. układ kuchenka/zlew/lodówka i ich wzajemne umiejscowienie na małej powierzchni tak, by maksymalnie ją wykorzystać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lavinko, ta willa jest niesamowita. Jak tylko będziesz miała okazję, koniecznie ją zwiedź. Tam jest takie "coś", co zapiera dech w piersiach.

      p.s. w Jednostce Mieszkalnej Corbusiera w Marsylii też byłam :-)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. też tak uważam, nie kolejna pierdółka, kosmetyk, ale przeżycia. Najważniejsze!

      Usuń
    2. to znowu ja niezalogowana, tak to jest jak się pożycza laptopa synowi :)

      Usuń
  4. Cudownie, gdy bliscy wiedzą co sprawi nam największą radość :) Cudny prezent :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To się nazywa prezent :) gratulację ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. jeju! Taki to i ja chce taki prezent! I oczywiście gorące GRATKI!

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger