Grochów 6


Każdy pokój na inny kolor.
Zachwycający ślad przemijania.

A potem inne grochowskie ściany.
Jest Jajo, jest Matka Boska Grochowska, są murale Loesje, potężne malowidło na Mińskiej, dziewczynka z balonikiem i kilka innych smaczków.
Przy głównej ulicy i w podwórkach. Stare z nowym. Ładne z brzydkim. Artystyczne z codziennym.
Grochów sam dostarcza materiał.
To w nim lubię.
Ten brak uładzenia.





















12 komentarzy:

  1. Cudny ten Grochów. U nas we Wrocku też takie cudowniści sią zarzają.
    ,,Pierwszy krok rzadko bywa do tyłu"- już drukuję i wieszam na ścianie.
    Kilka takich ,,pierwszych kroków przede mną"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ma swój urok :-) a hasło jest na kamienicy obok szkoły Antka, widzę je codziennie i codziennie się do niego uśmiecham :-)

      Usuń
  2. Jest urok (w tym nieuładzeniu) i jest moc (w hasłach). No taką Warszawę to ja rozumiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, następnym razem pokaże Ci taką Warszawę i jeszcze inną, a potem jeszcze inną :-) Tu jest dużo "miasta w mieście", trzeba mieć tylko kluczyk dostępu :-)

      Usuń
  3. Za każdym razem gdy mijam te kolorowe pokoje zastanawiam się kto tam mieszkał, jak żył, jak wyglądały w pelnej krasie. Lubię tę ścianę, jest moja ale lubię również się nią dzielić:-)Matka Boska Grochowska ,gdy ją mijam zastanawiam się kto ją tam namalował- pasuje idealnie, miała nawet swoje 5 minut w telewizji; -) Dzięki za piękne zdjęcia, widzę nowe miejsca do odkrycia. pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, też ja bardzo lubię a niedługo jej nie będzie. Rozmawiałam z mieszkającym obok panem - będzie nowy blok.

      Usuń
    2. Szkoda... ale dobrze,że na Twoim blogu zostanie po niej ślad:)

      Usuń
  4. Gdzie jest ta dziewczynka z balonikiem?

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger