Przyjaźń trwa



Pamiętacie, jak pisałam Wam o przyjaźni Zosi z Weroniką?
Otóż ona trwa :-) Ta przyjaźń.
Nieustannie i intensywnie.
Czasem z kłopotami, kłótniami i chwilami ciszy, ale zaraz potem znów najbliżej, jak się da.
Trudna chwila nastąpiła, kiedy dziewczynki poszły razem do przedszkola. Każda z nich zaprzyjaźniła się w grupie z innymi dziećmi i  musiały sobie to jakoś poukładać. Przeszły przez etap "ty bardziej lubisz Hanię, a ty bardziej Kubę".
Zresztą nowe przyjaźnie pojawiły się i zostały.
Anielko, pozdrawiamy :-)

I widziałam, jak te dwie małe dziewczynki się z tym zmagają.
Jak nie będąc dla siebie jedyną, pozostać ważną? Jak dbać o siebie i nie dać się zazdrości?
Czyż nie ważne pytania w przyjaźni? Także tej dorosłej?
Ale udało się. Dały radę!
A niedawno do zabaw dziewczynek dołączył 3-letni brat Weroniki i w niczym nie ustępuje naszym pannom!

Uwielbiam na nich patrzeć.
Na ich zabawy "w przedszkole", "w restaurację", "w mamę i córcię" , "w mamę, córcię i syncia", w ich przebieranki, wymyślanki, szaleństwa.
Potrafią tak bawić się godzinami.
Uwielbiam ich słuchać jak negocjują, kto będzie rodzicem, a kto dzieckiem ;-)

I dzieje się to, co sobie wymarzyłam - wszyscy gromadnie przesiadują pod blokiem, przez dom przewalają się przyjaciele moich dzieci, w samochodzie mam więcej fotelików, żeby pomieścić dodatkowych pasażerów, ktoś zostaje na noc i trzeba narobić duuuużoooo tostów, a sąsiedzi stają się bliscy, jak rodzina. Można na nich polegać.
To pamiętam z dzieciństwa - Alkę, Magdę, Ewkę, Brygidę, Miłosza, Jarka - bieganie od mieszkania do mieszkania, szaleństwa na rowerach, zabawy w "czterech pancernych i psa", "w pana wołodyjowskiego", "w złodziei i policjantów", w deszczowe dni robienie na klatce "domu", kolejkę do jedynej huśtawki, nasze mamy na ławkach przed blokiem w ciepłe wakacyjne wieczory...

Moja mała wspólnota.
Wtedy i teraz.
Bardzo lubię.










9 komentarzy:

  1. urocze, świetne!!!! brakuje mi tego - u nas w bloku nie ma dzieci, nie ma małych dziewczynek - Amelka ewidentnie odczuwa z tego powodu pewne braki :( Trzeba poszukać wspólnoty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas właśnie jest trochę "jak za naszych czasów" - dzieciaki same biegają po osiedlu, a są ich tutaj dziesiątki. Wrzeszczą, denerwują starszych sąsiadów ;-), bawią się, wspinają na drzewa, malują kredą, grają w piłkę/gumę. To zalety nowych bloków.

      Usuń
  2. O Słodka Energio!
    Właśnie tak wyobrażam sobie dzieciństwo. Niezależnie od epoki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Taka niechciana zazdrość w przyjaźni zawsze jest, pamiętam na swoim przykładzie.
    Zdjęcia śliczne, zabawa na całego:-)! Pozdrawiam serdecznie:-) Wiesia

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne, kolorowe zdjęcia! :-)

    Fajnie, że się przyjaźnią, mają towarzystwo i uczą się właśnie przyjaźni i "dogadywania się". Kiedyś im się to przyda!

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, zdjęcia kolorowe. Dałoby radę, żeby mniej ich było na stronie głównej i w kategoriach, a wyświetlały się tylko we wpisie? Bo ciężko się to przewija.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawidzie, chodzi Ci o taki układ "czytaj dalej" przy poście i tylko jedno, to główne zdjęcie na wierzchu? Ja osobiście nie lubie tego układu.

      Usuń
    2. Tak, właśnie o to.

      Usuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger