Wojna i pokój


"Idą mężczyźni z kobietami,
Po wielkich placach, pustych plażach,
Stają przy budkach z gazetami,
Co drugi tytuł ich przeraża.
Czy będzie wojna? Nie czy tak?
Rodzi się ptak, rodzi się ptak, rodzi się ptak."
Agnieszka Osiecka, "Rodzi się ptak" (rok powstania: 1968)

Wiele niepokoju w sercu.
Wiele pytań, których nie da się racjonalnym umysłem zbyt łatwo uciszyć.
A jeżeli jednak? No, niby nie, ale jeżeli tak? To co się wtedy dzieje? Ucieka się? Zostaje? Jak żyje?

W sobotnim (16.08.2014) wydaniu Magazynu Świątecznego GW Hubert "Spięty" Dobaczewski, muzyk i wokalista zespołu Lao Che, udzielił świetnego wywiadu - o życiu, sensie i bezsensie i o wojnie też:
"Odkąd mam rodzinę, dużo myślę o wojnie. Pewnie przez sytuację na Ukrainie, ale ten lęk chodzi za mną od czasu płyty o powstaniu - jak sobie uświadomić, to ono tak niedawno było... Mam teraz stawiać dom. Starą, przedwojenną chałupę przeniesioną z Bieszczadów, jodłową, z bala ciemnego. I co, kurczę, jak przyjdzie wojna, po co mi to? Ten świat tak bardzo się nie różni od tego sprzed 70 lat. Ludzie są tacy sami. Człowiek łatwo staje się bestią - i rusza domino, nie ma nad tym kontroli. I jak to dzieciom powiedzieć?"

No właśnie? Jak?

A przecież zupę trzeba wstawić,
z dzieckiem na spacer wyjść,
drugiemu podręczniki kupić,
po narzutę do Ikei podjechać,
torbę borówek zjeść,
potem na listy odpisać,
przyjaciółce urodzinowo powinszować,
do puszczy pojechać,
męża ukochać,
słów w wierszu poszukać,
własne zapisać, może się komuś przydadzą,
o domu pod lasem myśleć,
pesto ze szczypiorku zrobić,
ładne przedmioty ułożyć,
w płowe włoski się wtulić.

A nie bać się, że to się skończy.

















12 komentarzy:

  1. Oj, dotknęłaś właśnie tego, co od kilku dni chodzi mi po głowie. Zazwyczaj nie oglądam serwisów informacyjnych, ale w czwartek tak jakoś wyszło i przeraziłam się nie na żarty. Jeszcze ta demonstracja ,,siły" 15.08 i ksiądz na kazaniu, że ,,ten sam wróg u bram stoi, co w 1920"..., co mają myśleć ludzie regularnie karmiący się informacjami z mediów?
    A w piątek genialny koncert Lao Che w moim miasteczku, jak to się w życiu dziwnie układa. Pozdrawiam Cię serdecznie - Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyno, ja właśnie też nie oglądam tiwi, nie czytam gazet, żeby lęków nie karmić. Paniki w sobie nie wzniecać. Ech, żeby tylko na strachu się skończyło...

      Usuń
  2. Mniam- pyszności wszelkie też z targu znosimy.
    A o wojnie też myślimy ale ostrożnie wypowiadamy cokolwiek. Dobrze że telewizor u nas tylko do oglądania bajek służy...
    Dzieci przed złym słowem trzeba chronić..... a wojna to złe, nie tylko słowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też chronię, też chucham na ten pokój wokół...

      Usuń
  3. Twoje słowa, jak wiersz. Przejmujące. Ja jednak wierzę, że będzie dobrze. Kasia

    OdpowiedzUsuń
  4. My też zaniepokojeni. M. więcej ode mnie ogląda i analizuje. Plany robi. Nie takie wakacyjne. Takie, co jeśli...
    PS Sobotnia GW czeka, jeszcze nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. No nie wierzę - ostatnio dokładnie takie straszne niepokojące myśli krążyły mi po głowie. Zaglądam tu regularnie, ale ten wpis skłonił mnie do skomentowania. Tyle planów dokładnie takich - trochę przyziemnych, trochę dalekosiężnych. To tak oczywiste, że za rok jedziemy na wakacje. To tak oczywiste, że wszyscy wracamy na noc do domu i spłacamy te swoje kredyty...A co, jeśli? Wierzę w ludzi, może naiwna jestem, ale wydaje mi się, że wszyscy pragniemy rozwoju, pokoju i dobrobytu. Więc po co nam te globalne nieporozumienia? Życzę nam wszystkim spokoju. Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, strasznie trudno zrozumieć, że to wszystko ot tak, miałoby przestać istnieć. A przecież wielokrotnie w historii przestawało. Teraz toczy się kilka wojen na świecie... Wojna to zło. Ja tez wysyłam codziennie intencje pokoju.

      Usuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger