Warszawo


Lubię cię Miasto.
Z każdym rokiem coraz bardziej.

Już wiem, gdzie szukać w tobie uroku czy życia.
Już wiem, że znajdę to w wielu miejscach.
Odkrywasz mi się, Miasto, w coraz większym zaufaniu.
Nie narzekam na ciebie. Nie tęsknię za innymi.
Nie marudzę, żeś brzydkie, głośne i szybkie. Takie też cię lubię.
Zawsze chciałam tu mieszkać, a ty mnie, Warszawo, przyjęłaś z otwartymi ramionami.
Dawno temu.

Mam swoje ścieżki, szlaki, miejsca ulubione. Cenię twoją zieleń, rzekę, możliwości, jakie dajesz.
Grochów, Mokotów, Wola, Żoliborz, Śródmieście - moje przystanki.
Wszystkie lubię.
Niezliczone kilometry spacerów. Ciekawość jakie jesteś miasto na Bródnie, Wolumenie czy Tarchominie.
A w Aninie lub na Bielanach?
Coraz mniej miejsc, których nie znam.
Układasz mi się, Miasto, w całość.

Lubię Cię Miasto.

A Wy?
Lubicie swoje miasta?

Zdjęcia z wizyty w zachwycającej bibliotece uniwersyteckiej - BUW. Naleśniki zjedliśmy oczywiście w Kafce.
























15 komentarzy:

  1. A ja mieszkam na wsi. Nie widzę się w mieście. Mieszkałam kilka lat, w okresie studiów i bardzo brakowało mi mojego lasu za oknem. Tak- jestem zwierzęciem leśnym :) Pola, las - to tutaj odnajduję spokój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagodo, ja pewnie też w końcu zamieszkam na wsi, bo też jestem dzieckiem lasu :) ale miasta też :) na razie udaje mi się to łączyć.

      Usuń
  2. W Warszawie lubię bywać, w swoim mieście kocham być ;)

    Zdjęcia piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaan, wiesz ze tam gdzie Ty i ja bym kiedyś chciała być :)

      Usuń
  3. zdecydowanie wolę Twoje :))) z wielkiego sentymentu - pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Uciekłam! Z Warszawy, ze zgiełku, od samochodów, od tego że do sklepu musiałam jechać metrem, że wszędzie musiałam jechac metrem, żeby cokolwiek załatwić. Dziś, w małym mieście mam wszystko w promieniu 2 kilometrów. Ale oczywiście czasem tęsknię, za wielkomiejskością, za knajpami na poziomie, za szybkim transportem do innych miast (teraz muszę jeździć z przesiadką). Myślę, że jeśli wprowadziłabym się z powrotem, to tylko do zielonej dzielnicy, coś jak Bielany, coś jak południowy Mokotów czy Ursynów (nie mylić z zamkniętymi enklawami z Kabat, błeh). Wychowałam się w wolnej przestrzeni blokowiska i to lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lavinko, ja mam właśnie ten mój malomiasteczkowy, powolny Grochów i to mnie ratuje od zgiełku tego miasta.

      Usuń
  5. Ja urodziłam się w Kielcach, studiowałam w Krakowie a odnalazłam się na wsi więc nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie :)
    Kocham miejsce w którym obecnie żyję :)
    Ależ wspaniale ukazałaś piękno miasta :)
    Fantastyczne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, to chyba właśnie najważniejsze - kochać miejsce w którym się mieszka, bez względu na jego wielkość :)
      Za miłe słowa, co do zdjęć - dziękuję :)
      P.s. W Kielcach kończyłam podstawowke i liceum :)

      Usuń
  6. Ja również kocham swoje miasto, a można powiedzieć, że miasta, bo to Bielsko-Biała ;) Blisko góry i blisko miasto, czyli wszystko to czego potrzeba do szczęścia ;) Prowadzę sobie tutaj sklepik z akcesoriami sportowymi dla dzieciaków, jak macie ochotę możecie kiedyś zajrzeć, a w internecie to Asport-Junior.pl :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, lubię Bielsko bardzo :-) Bielsko, Cieszyn, okolice - mam duży sentyment.

      Usuń
  7. Ja od urodzenia mieszkam w tym samym mieście i nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej, po wizytach w wielkich miastach wracam do siebie szczęśliwa.
    Jestem koralowcem :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. chciałam jeszcze dodać, że czytanie Twoich wpisów na blogu uspokaja, dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joki, twoje słowa to dla mnie zaszczyt :) podoba mi się określenie "jestem koralowcem".

      Usuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger