Złota nić


Dobra, wstawajcie już! Szybciutko, szybciutko, bo mało czasu.
Zjedliście? Chcecie więcej? Nie? Na pewno?
Śniadanie spakowane? Antek, gdzie masz wodę? Skarbie, daj mu 2 zł. Nie masz? Dobrze, zaraz poszukam. Masz, tylko kup tę wodę koniecznie.
Zosia, proszę, pospiesz się, naprawdę nie ma już czasu. Zosia! No ubieraj się!
Gotowi? Macie wszystko?
To lećcie już. Do zobaczenia popołudniu. Dobrego dnia Wam życzę.
......
Jak ci minął dzień? Aha, hmm... A co jedliście? A zadane coś jest?
Dobra, to jedziemy po Zosię i na trening. Tak, zdążymy, nie martw się. Torbę mam w bagażniku. Nie, nie wiem, czy są w niej ochraniacze.
Cześć Zosieńko, co u ciebie słychać? Aha, hmm...Tak, kupię szczoteczkę, dobrze, przygotujemy strój. Wsiadajcie, bo się spóźnimy.
Głodny nie jesteś? Wodę masz? To biegnij synku, miłego treningu. Tata po ciebie przyjedzie.
.....
Dobra, śmigajcie się myć. Nie, włosów nie musicie. Ale najpierw posprzątajcie u siebie. Nie chcę słuchać, że jesteście zmęczeni. Dobrze, pomogę wam.
Zęby umyte? Plecak spakowany? Strój przygotowany? To miłych snów. Dobranoc. Śpijcie już.
.....
Mamo, nie chcę dziś iść do przedszkola.
.....
Okej, możesz zostać. Poprzestawiam swoje sprawy.

Rysujemy, oglądamy bajkę, robimy bananowe racuszki, popołudniu idziemy na spacer do lasu.
Szybko robię zdjęcia i już jestem tylko dla niej.
Zapomniałam, jakie to przyjemne. Być z jednym dzieckiem sam na sam. Nie w rodzinnej kotłowaninie, nie w codziennej bieganinie.
Trzymać ciepłą łapkę i słuchać tego, co mówi ta mała dziewczynka. Odpowiadać na pytania, zbierać liście i żołędzie.

"Mamo, a teraz powiedz, jak się urodziłam."
Mówię.
Rytualnie - słowo po słowie.
Snuję złotą nić.
Opowieść stworzenia.
Jak bardzo chciałam, jak się dowiedziałam, jak pierwszy raz poczułam, zobaczyłam, przytuliłam.
Jak pokochałam. Jak byłam zachwycona.
"I taką właśnie cię chciałam, taka, a nie inną, taką, jaka jesteś."
Widzę, jak dziewczynka uśmiecha się pod nosem i cała promienieje. Wiem, co zaraz doda.
"I nawet, jak bardzo się złoszczę?"
Tak, moja słodka.
Nawet, jak bardzo się złościsz, chcę cię dokładnie taką.

Złota nić wiruje miedzy nami i łączy nas jeszcze mocniej.
Spokojnie wracamy do domu.












12 komentarzy:

  1. Cudny czas złotego zaplatania.
    Pierwszą część znam - na pamięć , znam, powtarzam już szósty raz we wrześniu.....
    Maja Mania też prosi lubi jak Jej opowiadam. Czesto prosi: opowiedz mi coś ze swojego dzieciństwa ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. splatają się nasze życia, jak piękny wzór...

      Usuń
  2. Czy byliście na czytaniu Sienkiewicza? Wydawało mi się, że na początku relacji w sobotnich wieczornych wiadomościach mignęła mi buźka Zosi... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia, piękny tekst, piękne dziecko i piękna mama. Usciski. Kasia O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, nawet nie wiesz, jak bardzo radują mnie Twoje słowa :) Dziękuję :)

      Usuń
  4. A teraz druty w dłoń i można robić/pruć kolejny złoty sweterek, szaliczek...
    Mój syn pojechał dziś samodzielnie rowerem bardzo daleko do sklepu, przypiął rower i zrobił zakupy.
    We mnie dziwna mieszanka strachu i dumy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynam też te mieszankę odczuwać w stosunku do Antka, Zosia jeszcze przyszyta do mnie. Strasznie szybko to wszystko mija..

      Usuń
  5. You have a very lovely and colorful blog! I really enjoyed your photos and home.
    Have a nice day!

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger