W przód i w tył


Ktoś mi wczoraj powiedział, że życie to dwa kroki w przód i jeden w tył.
Lub na odwrót.

I zadał mi pytanie, czy to akceptuję?
Czy NAPRAWDĘ to akceptuję?

Że rano do przodu, ale już wieczorem w tył?
Że tutaj sukces, a tam porażka.
Że obok radości  - smutek. Że obok szczęścia - rozpacz. Że obok entuzjazmu - zmęczenie.
Że obok życia - śmierć.
Że jedne tygodnie to nieustanne rozwijanie się, ale następne to już schodzenie do podziemi.
Że cisza, pustka, niewiedza to część życia.
Że zagubienie jest tak samo ważne jak odnajdywanie.
I że nie da się tylko "biec w słońce".

Czy NAPRAWDĘ to akceptuję?
Nie tylko umysłem, ale i sercem?
I czy moja miłość do siebie nie jest zależna jedynie od światła?
Czy nie podważam swojej wartości, bo zamiast wiedzieć, nie wiem. Bo zamiast się uśmiechać, płaczę. Bo zamiast robić coś konstruktywnego, łażę po lesie bez celu. Bo zamiast się spiąć, rozpadam się na kawałki.

Bo jak podważam, to żebym przestała :-)
Bo energię tylko się traci.
Bo przyspieszanie tego procesu i próba zagłuszania go, to działalność rabunkowa dla naszej duszy.
Bo czucie WSZYSTKIEGO nie jest zagrażające.
Zagrażająca jest ucieczka.

Więc mówię sobie cichutko:

Zatrzymaj się.
Poczuj to.
Zostań w tym.
Nie oceniaj.
Nie poganiaj.
Kochaj się tak samo.
Minie, wróci, zatoczy koło.
To jest właśnie twoje życie.












23 komentarze:

  1. Pięknie.... Noce i dnie..... Jesien, zima a potem wiosna, lato... Ja też cieżko radzę sobie ze smutkiem....
    Asiu a zdjecia ahhhh....!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też niełatwo sobie na niego pozwolić...zaufać mu...
      za zdjęcia - dziękuję :-) testuję nowy aparat :-)

      Usuń
  2. A już jakiś czas temu zrozumiałam, że są rzeczy, na które nie mam wpływu i godzę się z losem. Wszystko ma swój czas...

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko, co nas w życiu spotyka musi wybrzmieć. Próba zagłuszania emocji i uczuć nigdy nie przynosi pozytywnych rezultatów. Przynajmniej mi nie przyniosła. Uczę się codziennie wsłuchiwać w najmniejsze drgnięcia serca, zarówno te wywołane czymś pięknym i dobry, jak te powstałe w smutku. Bo to one nas tworzą. Ale... co ja się tu rozpisuję - Ty przecież pięknie to podsumowałaś.
    A zdjęcia przepiękne, szczególnie na to pierwsze napatrzeć się nie mogę!
    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagno, mnie też ucieczka nie przynosi ulgi, bo to od czego uciekam i tak zawsze wraca. Czasem.tylko wydaje mi się, że jak ucieknie, to nie będzie bolało.
      Za słowa o zdjęciach dziękuję :)

      Usuń
  4. Tak, całkowicie się z tym zgadzam. Walka z tym co czujesz w sobie jest walką ze sobą. Po co, w jakim celu ją toczyć??? Dużo lepiej zatrzymać się, by poczuć TO dokładnie, oswoić i zrozumieć, że wszystkie barwy życia są potrzebne by było ono pełne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale ta walka to nasze życie. Nie da się przejść obok pewnych spraw, pominąć, odłożyć na przeżycie później. Wszystko ma swój czas i swoje miejsce, czasem tego smutku za dużo (znam z własnego życia), ale... to wszystko trzeba przeżyć, to wszystko minie....

    Ściskam Asiu.
    Fotki to już rawy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, przeżyć trzeba...
      P.s. To jotpegi :) do rawow nie mam jeszcze programu.

      Usuń
  6. Moje życie to też jeden w przód i dwa w tył, albo odwrotnie, NAPRAWDĘ.
    Trafiłaś w sedno. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie że piszesz jak jest...żywe to...dziękuję i ukłon daję:-) Ania O.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bo aby byc szczesliwym trzeba poczuc smutek :)
    Nikt nie powiedzial ze zawszevtrzeba isc do przodu czasem krok wstecz tez ma swoje znaczenie.
    Pozatym ja lubie sie tez czasem zatrzymac...

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie jest życie !
    Ważne jest aby stać dwoma nogami- jedna stąpa czasem po szczęściu a druga czasem po łzach.... a że jedna raz z przodu a druga z tyłu -tak jest . Gorzej jak stoi się na jednej nodze i wtedy można się przewrócić.
    Wydaje mi sie że tu najważniejsza jest AKCEPTACJA tego - pewnie dlatego Ktoś zapytał czy to akceptujesz. Bo gdy akceptujesz - to przyjmujesz.
    Asiu podziwiam Twoją zdolność do zatrzymywania się. Dziekuję Ci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asienko, ta moja zdolność czasem mi się gubi, ale jak to opiszę, nazwę, "porozmawiam" z Wami, to jest łatwiej :)

      Usuń
    2. Jak dobrze wiedzieć co pomaga ;-))))

      Usuń
  10. Jaka Ty jesteś mądra. Naprawdę.
    Bardzo do mnie trafił ten wpis, bardzo.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yba, bardzo się ciesze i tez Cie ciepło pozdrawiam!

      Usuń
  11. Jak pięknie do siebie mówisz, jak mądrze! :)
    Uściski Joasiu:)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger