Początek zimy


Cisza.
Lekki mróz szczypie w policzki.
Drzewa i trawy wyhaftowane w misterne wzory.
Lackowa w tle jak wielki bezpieczny kopiec.
Trwa.

Spacer pod górę. Las spokojny i milczący.
Ta sekunda absolutnego zachwytu, kiedy przekraczam gęstą granicę drzew.
Nade mną sosny rysują niebo.
Mrowisko w zimowym śnie. Jakieś ślady na śniegu. Trzaska lód pod butem i otwarta migawka.
W dolinie czeka ciepły Dom.
Zaczyna się zima.
Jestem gotowa.








23 komentarze:

  1. jejku... ja nigdy nie jestem gotowa:/ naprawdę!
    cudowne ujęcia, pierwsza fotka genialna!

    dobrego grudnia:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie jestem jeszcze gotowa na zimę. Mimo pełnej spiżarni...
    U nas na Dolnym Śląsku to nawet kawałeczka szronu nie widziałam.
    I moja kurtka zimowa jeszcze cudownie nie odnaleziona ;-(
    A ta Wasza zima ze zdjęć- piękna!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie napisałaś: jestem gotowa na zimę!
    ja też tak mam w tym roku, chyba nadszedł czas spokojnego przyjmowania tego, co niesie nam czas.
    Więc czapki na głowy i ruszamy!
    Zdjęcia magiczne!
    pozdrawiam - dorka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorko, ja właśnie dziwnie gotowa jestem. Zima, w jej różnych wymiarach, tym razem mnie nie zaskoczyła ;)

      Usuń
  4. Ktoś tu pisze wiersze ;) Kasia O.

    OdpowiedzUsuń
  5. Prawie umarłam z zachwytu... poetycki, piękny tekst i wspaniałe zdjęcia...idealnie. Zaschnięty kwiat poruszający :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zdjęcia! Uwielbiam zimę. Na zdjęciach:D Gotowa też jestem - do zimowego uśpienia, odpoczynku od wiosenno-letnich zajęć, odczuwania wyraźnej granicy pomiędzy moim ciałem a "zewnętrzem". Ach jak to nastrojowo! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne te pierwsze zimowe kadry :) I słowa piękne. Takie zimowe, ale aż chce się po nich zimy.
    My także byliśmy ostatnio rodzinnie w lesie, także sporo zdjęć przywędrowało z nami (kilka można u mnie obejrzeć), choć jeszcze bez bieli i haftów ze szronu. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Joasiu, zazdroszczę, dla nas to zimą jednak za daleko, a i latem już nie ma miejsca... żal
    Pozdrowienia,
    Dagmara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dagmara, to prawda, lato w Domu na Łąkach trzeba zamawiać juz teraz. My mamy zawsze zarezerwowany pierwszy tydzień sierpnia :) ale z tego co wiem, to coś tam wolnego jeszcze jest :)

      Usuń
  9. Joasiu, u Ciebie czuję się jak w domu.
    Oj, nie wywiniesz Ty mi się Dziewczyno!
    Przyjdzie dzień, że Cię porwę na spacerek po Gorcach albo po Wyspowym:)

    Piękne zdjęcia i treść.
    W sam środek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MARZĘ!! O takim porwaniu :) jestem do Twych usług :))))

      Usuń
  10. A ja nie tylko nie lubię zimy - ja się wręcz boję jej nadejścia. Uciekłabym przed nią, zapomniała, wymazała z dorocznego cyklu...
    Ostatnio dochodzę do wniosku, że to przejaw niezgody na życie w jego pełnej krasie. Jak być szczęśliwą jeśli jest się zbuntowaną wobec rzeczywistości?
    F.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przestać się buntować? Trudny proces, ale warty...

      Usuń
    2. Przestać się buntować? Trudny proces, ale warty...

      Usuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger