Lublin


Kiedy tylko pojawia się słońce, zaczyna nas nosić.
Wyprawiamy się bliżej lub dalej.
Tym razem padło na Lublin.

Różne miasta kojarzą mi się z różnymi zdarzeniami, osobami, sprawami. Ktoś bliski tam mieszka, kiedyś tam byłam, coś się tam zdarzyło. W Lublinie akurat się urodziłam :-)
Lubimy chodzić po innych miastach i miasteczkach, zaglądać w zakamarki, przesiadywać w kawiarniach, odwiedzać wystawy. Szukamy nieoczywistych ścieżek i czegoś lokalnego. Zapuszczamy się w mieszkalne dzielnice, wychodzimy poza centrum.
W Lublinie, oczywiście prócz Starówki, obejrzeliśmy genialny video-teatrzyk Józefa Robakowskiego w Galerii Labirynt. Nie przegapcie tej wystawy, bo jest naprawdę świetna.
Przed galerią stoi też instalacja Roberta Kuśmirowskiego "Tężnia", którą dzieci powitały radosnym "o, widzieliśmy to w Kielcach!" Zaś podczas naszego zwiedzania Zosia zawarła bliską znajomość z przesympatyczną panią z galerii i obie wymieniały się fachowymi uwagami na temat książek dla dzieci :-)
Wybraliśmy się też na Węglin, żeby zobaczyć Kiosk ze Sztuką, ale akurat trafiliśmy na przerwę.
Nasze rodzinne "spotkania ze sztuką" to zasługa M., który cierpliwie wyszukuje nam atrakcje i ciąga po galeriach :-)

Towarzyszył nam też lubelski poeta awangardy międzywojennej - Józef Czechowicz.

Przez cały dzień światło nam sprzyjało i było bardzo malowniczo.

Zdałam sobie też sprawę, że inne miasta kojarzą mi się z... blogerkami.
Wrocław to Asia - Mama i Żona, Poznań to Olga, Trójmiasto Ania, Kraków Ewa, zaś Lublin należy niepodzielnie do Moniki.
Dziękuję Ci, skorzystaliśmy z Twoich namiarów na smaczny obiad :-)

A po całym dniu włóczenia się szybka decyzja, że nie wracamy na noc do domu, droga o zmierzchu do Kazimierza, jak zwykle pyszna herbata z obłędną szarlotką "U Dziwisza", nocleg w Truskawkowie i poranne sady nad Wisłą. Te z poprzedniego posta.

A Wy? Lubicie swoje miasta? Pokazujecie je na swoich blogach?
Bo ja to wiadomo - lubię warszawski Grochów :-) I całą Warszawę.





































24 komentarze:

  1. cuuudownie:) aż zazdroszczę takiej wyprawy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne te wasze wyprawy. Aż chce się gdzieś pojechać. A dzieci Wam nie marudzą w tych muzeach? Kasia O.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowite zobaczyć Lublin na innym, w dodatku nie lubelskim blogu:)
    Byliście w Zielonym Talerzyku?
    Następnym razem musimy się spotkać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie :)
      A na obiad poszliśmy do Galerii Smaków, bo było zapotrzebowanie na kotleta, który nie jest z kaszy ;)

      Usuń
  4. Kiedyś byłam w Lublinie- nawet jak myślę o tych moich podróżach do tego miasta , usmiecham się.
    Piękny ten Wasz spacer.
    Pozdrawiam ze Śródmieścia we... Wrocławiu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Studiowałam w Lublinie i bardzo polubiłam to miasto. Idealne na długie spacery :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, poza tym miasta "studenckie" zawsze wzbudzają sentyment :-)

      Usuń
  6. Obejrzałam Twe piękne zdjęcia i powędrowałam myślami do maja ubiegłego roku, bo wtedy to ja ze swoją Rodzinką byłam w Lublinie (na Starówce i w Muzeum Wsi Lubelskiej). Także piękne zdjęcia z wyprawy przywiozłam. A w Warszawie byłam w ostatni wtorek. Połączyłam konieczne - wizyta kontrolna z Fiołkiem - z przyjemnym, bo zwiedziłam Grochowski antykwariat =) Sporo książek wyniosłam.
    Swoje miasto pokazałam u mnie na blogu chyba z raz, bo niewiele jest do pokazywania.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To "mój" antykwariat :-) Boskie miejsce, prawda?

      Usuń
  7. Joasiu, piękne zdjęcia jak zawsze i piękny Lublin!
    Pozdrawiam, Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajny klimat :) lubię zdjęcia ślubne z dawnych lat :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Joasiu, do Lublina to ja mam ok 100 km, moje województwo:-)
    Piękne zdjęcia, niektóre uliczki to ja poznaję:-)
    Uściski:* Wiesia

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajne zdjęcia, Lublin odwiedzić muszę, mam niedaleko ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. A Lublin to miasto, w którym mieliśmy wziąć ślub :) Ostatecznie wzięliśmy go w Gdańsku, ale Lublin był pierwszym planem... A byliśmy tam raz i to bez noclegu nawet. Się zakochaliśmy w tym mieście, przepiękne jest! Lublin to także skojarzenie z Robertem Kuśmirowskim, którego miałam przyjemność poznać i z nim współpracować. Ale też jedna z czytelniczek bloga, Kamila, która w temacie książek dla dzieci jest tak "otrzaskana", że ja to jestem o, ho ,ho daleko w tyle :) Poza tym - mam tak jak Ty - miasta to ludzie, często znani mi tylko/aż z blogosfery :) Niektórzy już blogów nie piszą, ale wciąż kontakt jest :)
    A ja w Poznaniu, choć nie z Poznania :) Chyba to jeszcze nie jest moje miasto. Choć nie jest tak, że coś jest z nim nie tak. To mi brakuje uważności na nie, czasu by je poznać.

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger