Luty i burza


Gotowanie pożywnej zupy.
Takiej zwykłej - pomidorówki lub rosołu. Nic wymyślnego, a tak dobrze ogrzewającego nasze zmęczone po pracy i szkole brzuchy.
Czytanie dzieciom i sobie. Nowy tom mojego ulubionego poety.
Spacery w braku słońca.
A potem dwa dni w jego promieniach.
Miłe przesyłki.
Nowy obraz.
Pierwsze kwiaty.
Pragnienie paprotki. Nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo jej potrzebuję. Teraz stoi w sypialni, jakby była tam zawsze. Uśmiecham się do niej codziennie rano.
Wielka tęsknota za ziemią.

Fotograficzne ćwiczenia. Nauczyciel, który rzeczowo ocenia, a nie boleśnie krytykuje. Przyjemność z uczenia się. Błędy, które nie dyskwalifikują.
Zakupy w mojej kochanej Kooperatywie Grochowskiej.
Marchew czarna od ziemi i pomarańcze pękające od soku. Jogurty z mleka od szczęśliwych krów, masło do zjadania łyżką i daktyle rozpadające się w ustach. A ryby! O matko, jakie pyszne ryby!
Rozkosz dobrego jedzenia. Lodówka pełna smacznych rzeczy, które zostały wyprodukowane z sercem i troską.
A prócz jedzenia, fajne kooperatywne dziewczyny. Miła nadzieja na nowe znajomości.

A potem....
.....
A potem burza w sercu tak wielka, że świat trzęsie się w posadach.
Wyjaśnianie niewyjaśnionego.
Nazywanie na nowo. Wielka obawa, czy się uda.
Ale.....

Ale miłość to potęga.
Pojawia się słońce.
Ulga miesza się ze zmęczeniem.

Idę na spacer.
Uśmiecham się do paprotki i hiacyntów.
Wierzę w odrodzenie.
Luty się kończy.
Zaraz wiosna....









 














16 komentarzy:

  1. Joasiu, pięknie napisałaś! W jednym tekście zawarte życie z codziennymi burzami i słońcem w nagrodę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miłość zawsze zwyciężą :). Piękne zdjęcia, laleczki mnie oczarowały :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się chce jej słuchać :)
      Lalki od Karoliny z bloga "Marze, wiec jestem".

      Usuń
  3. Witaj Joasiu,
    tak sobie myślę, że i burze w naszym życiu są potrzebne, byleby tylko nie za bardzo ciskały piorunami...
    Życzę Ci jednak jak najwięcej słońca! Jak zawsze piękne zdjęcia.
    Ewelina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelino, dziękuję! Choć ta burza mocno mną zachwiała...

      Usuń
  4. Ale u Ciebie pięknie Asiu. Ładuje baterie, oglądając zdjęcia i widząc Twój życiowy optymizm.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsze zdjęcie jest najpiękniejsze..
    i nie wiesz nawet jak się cieszę, kiedy widzę nowy post u ciebie - i mogę sobie się napatrzeć i naczytać - jak u starej dobrej znajomej na pysznej kawie z mlekiem ;-) i przypomina mi się dzisiejszy wschód słońca - żywy czerwony i dający otuchę!!!
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  6. Niedobre takie burze, niebezpieczne... Niepokojąco to wybrzmiało. Dobrze, że siła, że miłość jest w nas... Siłę, Joaś masz w sobie!...
    Aguszak

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne zdjęcia kwiatów :) u Ciebie już, Asiu, wiosennie i ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Po burzy zawsze wychodzi słońce!

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger