Nasz Paryż


20 lat temu przyjechaliśmy tutaj autostopem z noclegiem pośrednim na dworcu w Metz. (Spaliśmy na peronie na karimacie.)
W Paryżu wynajęliśmy pokój w tanim hoteliku na Montmartre. Romantyzm dzielnicy nie wpływał na obskurność naszego pokoju.
Z algierskim właścicielem hotelu porozumiewaliśmy się na migi, a z okien naszego pokoju podziwialiśmy codzienne życie chłopaka w kamienicy naprzeciwko.
Włóczyliśmy się całymi dniami po mieście i tęsknie zaglądaliśmy w okna paryskich kawiarni. Jedliśmy bagietki na pobliskich murkach i odpoczywaliśmy w Ogrodzie Luksemburskim. Patrzyliśmy się na kolorowy świat wokół i bardzo się nam podobał. Pilnowałam klatek na filmie, żeby starczyło na cały wyjazd. Do dziś wypłowiałe zdjęcia są w naszych albumach.
Mieliśmy takie same koszulki w paski a przed sobą maturalną klasę.

Tym razem mogliśmy przylecieć samolotem i zamieszkać w nieco mniej obskurnym lokum ;-) Jedyna matura, jaka przed nami, to ta naszych dzieci. Klatek na filmie też nie musiałam pilnować, bo dwie pojemne karty na 1000 cyfrowych zdjęć tkwiły w moim aparacie.
Tym razem byłam całkowicie dorosła.
Piłam więc wino w wannie na lwich łapach i aromatyczną kawę w paryskich kawiarniach.
Miałam wrażenie, że obrazy i fotografie, które oglądałam w muzeach, jakoś bardziej rozumiem. Że więcej widzę i szybciej składam świat w całość. Na miasto patrzyłam z większa przenikliwością i z mniejszym romantyzmem. Najbardziej podobała mi się "nasza" lokalna dzielnica i nowoczesne muzea.
Stare ścieżki nie były już tak atrakcyjne, choć podczas wypraw po mieście odnaleźliśmy tamten hotelik i rytualnie byliśmy (a jakże!) na grobie Jima Morrisona. Nowe drogi, bliższe nam po 20 latach, poprowadziły nas w piękne zakątki.
Przez cały wyjazd M. czytał mi na głos opowiadania Kereta z tomu "Siedem dobrych lat", w których zresztą Paryż się pojawia. Śmiałam się w głos, kiedy Keret ćwiczył jogę z kobietami w ciąży. Płakałam, kiedy zamieszkał w Domu Kereta i jadł kromkę chleba z dżemem.
Paryż, Warszawa, Tel Awiw - splotły się w jedną całość. Lubię takie podróże.

I wszystko się zmieniło, ale było też w tym coś niezmiennego. Znów godzinami chodziliśmy po mieście omawiając każdy jego szczegół i niuans. Niezmienna pozostała nasza ciekawość świata i siebie.
To bardzo przyjemne uczucie. Nasycone, gęste, mocne. Słodko-gorzkie.

Czy wrócimy tu za kolejnych 20 lat? Czy wcześniej?
Co wtedy napiszę? Czy sięgnę do poniższych zdjęć? Czy powiem: "a pamiętasz, jak wtedy czytaliśmy Kereta? Co to były za opowiadania, nie pamiętam tytułu...?"
Lubię projekty rozciągnięte w czasie...
Jak ten.
Jak życie.





























23 komentarze:

  1. Cudny Paryż i piękna opowieść :) Dziękuję, że dzielisz się tymi wrażeniami, bo to trochę tak jakbym też tam była:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie :) A my się za niedługo wybieramy na rzymskie wakacje, choć co prawda nie we dwoje ;) No i po Twoim poście jeszcze bardziej chce mi się jechać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, powiem Ci jedno - Rzym mi się bardziej podobał :)

      Usuń
  3. Moja córka jest przed klasą maturalną:)
    Joasiu, pięknie piszesz, zrób coś z tym, no i klimatyczne zdjęcia:)
    Pozdrawiam ciepło:) Wiesia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesia, to w wakacje autostopem w Europę :-)

      Usuń
  4. Pierwszy raz byłam w Paryżu w liceum i zakochałam się w tym mieście! Na studiach jeździłam tam raz, dwa razy w miesiącu z Orbisem, parzyłam pasażerom kawę, zbierałam paszporty itp. a potem mając jeden dzień wolny wałęsałam się po mieście i je chłonęłam.. Od tamtej pory nie byłam, ale wspomnienia pozostały. Ogromnie Ci zazdroszczę tej wycieczki, z przyjemnością przeczytałam post i obejrzałam zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne wspomnienia. Młodość to ma siłę! :-)

      Usuń
  5. Moja Mama spędziła czas jakiś we Francji jako bardzo młoda kobieta. Ja wciąż mam nadzieję, że w końcu uda mi się obejrzeć Paryż z nią u boku. Piękna opowieść, piękne zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paryż z Mamą - jaka piękna wizja! Spełnijcie ją koniecznie :-)

      Usuń
  6. Magicznie i romantycznie. Zupełnie inaczej. Chciałabym więcej... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, zdjęć więcej? Bo mam :-) Nawet z wieżą Eiffla :-)

      Usuń
  7. Fajnie się wraca do "naszych" miejsc, odkrywa je na nowo.
    Mam nadzieję, że będzie jeszcze ciąg dalszy zdjęć?

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoje fotografie zawsze sprawiają, że miejsca w których bywasz stają się piękne. Wszystkiego dobrego Mamusiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, one po prostu takie są :-)
      I Tobie wszystkiego dobrego!

      Usuń
  9. o rety, jak ślicznie, kolorowo, magicznie. Paryż, miejsce mojej podróży poślubnej,z roku na rok coraz ładniejszy w moich wspomnieniach... Dziękuję, że podzieliłaś się momentami z Twojego Paryża. Pozdrowienia, Kasia z Vancouver

    OdpowiedzUsuń
  10. Nadrabiam zaległości i z wielką przyjemnością oglądam twoje zdjęcia z Paryża Asiu. Nasza historia jest bardzo podobna choć było to 12 lat temu, chciałabym również wrócić tam kiedyś bez dzieci tylko z mężem. Jestem pewna, że mielibyśmy podobne odczucia. Piękne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger