Pocztówki z majówki - Tatry - dzień trzeci


W tamtym roku w "Pocztówkach z majówki" (tu część 1, część 2 i część 3) napisałam tak:

"Zdjąć pancerz.
Rozprostować skrzydła.
Pojechać w góry."

W tym roku mogę to tylko powtórzyć.

O 5 nad ranem ostatniego dnia zostawiam ciepłe łóżko i śpiącą rodzinę. Piję dzień wcześniej przygotowaną herbatę, jem kanapki i po cichutku się ubieram. Coś we mnie podskakuje z radości, że wpadłam na ten pomysł.
I go nie porzuciłam.
Żeby wstać skoro świt i porobić zdjęcia krokusom.
Strząsam z oczu nocne zaspanie i delikatnie zamykam za sobą drzwi.
Wychodzę razem ze słońcem, które o 5.16 wychyla się zza horyzontu.
Czerwona kula kołysze się nad drogą i razem przekraczamy bramkę do Doliny Chochołowskiej.

Jestem całkowicie sama.
Nie licząc ptaków, mgły i słońca.
Przez 2 godziny marszu nie spotkam nikogo innego.
Przez 2 godziny jestem jednym wielkim zachwytem. Biciem serca, szybkim marszem, uśmiechem z niedowierzania, że jest tak pięknie.

W Dolinie Chochołowskiej krokusy jeszcze śpią. Mgły parują. Góry się srebrzą. Młodzi ludzie schodzą ze schroniska. W ciszy podziwiamy ten spektakl. I nie wiemy, co piękniejsze. Czy te krokusy, czy te mgły.
Kładę się na drodze, żeby nie podeptać kwiatków. Klękam na śniegu, żeby ich nie zniszczyć. Patrzę, jak rozchylają łebki i łapią słońce. Jestem cała w błocie, ale żaden kwiatek nie zniknął pod moim butem. W tyle głowy majaczy myśl o obiektywie macro ;-)
W schronisku trwają poranne przygotowania, po chwili jednak można zjeść jajecznicę i wypić kawę w szklance. Jeszcze tylko pieczątka na mapie i pamiątki dla dzieci.
Za oknem nadal trwa baśń. 

Wracam pod prąd ciągnących tłumów.
Po magii poranka nie został już ślad. Wszystko jest piękne, ale oczywiste. Martwię się o krokusy.
Na polanie Huciska pożyczam rower i o 10:00  jestem już w pokoju.
I pomyśleć, że mogłam dopiero wstać!

Jeszcze długo unoszę się nad ziemią, a uśmiech nie schodzi mi z twarzy.
Piąta nad ranem w Dolinie Chochołowskiej.
Niezawodny sposób na szczęście.

Zapraszam Was na poranne wędrowanie.

P.S. Uwaga! Poniżej będzie duuuużo krokusów :-)

P.S.2. Dodaję, bo pytacie. Zdjęcia zostały zrobione aparatem Nikon D7100 i obiektywem Nikkor 35 mm, f. 1.8.

TUTAJ znajdziecie nasz pierwszy dzień w Tatrach. TUTAJ drugi.

Jeżeli podobał Ci się ten post, możesz go skomentować, (a wiedz, że uwielbiam Twoje komentarze :-) polubić, udostępnić i dalej puścić w świat.
Będzie mi bardzo miło :-)
Dziękuję! 




































36 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia, magiczne...jestem zachwycona
    Liz

    OdpowiedzUsuń
  2. O matulu! Jak pięknie! Uwielbiam te twoje samotne wyprawy. Ale tak z ciekawości spytam: co twój mąż na to? Kasia O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sensie, czy mi "pozwala"? ;) To jest poza takimi kategoriami. Wspieramy się w naszych pasjach - on mnie, a ja jego. Po prostu :)

      Usuń
    2. I najchętniej poszlabym z nim :)

      Usuń
  3. Przepiękne! Aż serce się wyrywa...Pozdrowienia! Gosia

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny pomysł! Piękne zdjęcia, jak z magazynu podróżniczego :)
    Normalnie pozazdrościłam Ci takiego porannego wstawania (jestem z tych co jednak o 10).
    I myślę sobie, że jeśli na zdjęciach wyszło tak pięknie, to na żywo musiało dech zapierać!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, to prawda, na żywo było naprawdę niesamowicie. Żadna fotografia tego nie odda.

      Usuń
  5. 5 rano, w góry ? Brrrrr, tylko łożko ;D Spacerować i podziwiać wschód słońca mogę ewentualnie nad morzem ;) pozdr, mi ps. byliśmy w tatrach w zeszłym roku na ferie, dolinki reglowe super, ale miasta serdecznie nie cierpię od lat ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię Twoje zdjęcia, cudowne te krajobrazy i krokusy tez. Uściski.
    Marlena

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękne fotografie. To musiał być cudny czas:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaka cudowna wędrówka, zdjęcia oszałamiające, oczu oderwać nie można :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój komentarz zaginął, a wiesz..nie da się drugi raz tak samo... :) Krokusy - zapamiętałam je dokladnie tak! całe dzieciństwo jeździłam z rodzicami na dwa tygodnie zimą do Chochołowskiej...ach... pamiętam zapach konia, który nas wiózł, tak inny niż tu, pamiętam starego górala, z którym zaprzyjaźnili się moi rodzice. No i schronisko - na wstępie trzeba było rozpoznać teren, poznać dzieci ... Rodzice łazili ze mną po górach, choć najczęściej jeździliśmy na nartach. To mi zupełnie nie zostało. Za to wyprawy w dolinę...z ojcem, żeby skakać po kamieniach na strumieniu...i te najważniejsze: samotne. Włóczyłam się sama po dolinie, szukałam lodowych grot, gadałam z drzewami i szukałam wróżek....totalny odjazd. Pamiętam do dziś to spotkanie samotne z naturą. Pamiętam zakaz wychodzenia ze schroniska, jak złaził z gór niedźwiedź - powyjadać z kosza, ahhaha. Góry śniegu...sople... no i krokusy. Wspomnienia!

    OdpowiedzUsuń
  10. tez je kocham, te Tatry, bardzo...Latem sprawiam sobie namiastke tego uroczystego klimatu, ktory bije z Twoich zdjec, wstaje po 5 i jezdze po miescie na rowerze. tez jest takie piekne poranne swiatlo, spokoj, brak ludzi i niesamowite wrazenie odrealnienia jakby sie wskoczylo w inna bajke/na ksiezyc ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniały pomysł - z tym jeżdżeniem o poranku :)

      Usuń
  11. Zachwycające zdjęcia! Zazdroszczę wrażeń, pięknie je opisałaś :-) Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. nie mogę się napatrzeć! na Tatry i te zdjęcia mogłabym godzinami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  13. Przepiękne te zdjęcia. I jest w nich Twoja zgoda na to co jest, czuję ją:)
    Powodzenia w trenerstwie, Juul jest mi bardzo bliski mentalnie, a Kępiński filozofią życia.
    Tyś mi siostra w zawodzie:)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepiękne te krokusy! Oglądając Twoje zdjęcia czuję, jakbym tam była... Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  15. absolutnie fantastyczna galeria!

    OdpowiedzUsuń
  16. Coż za piękne ujęcia! Są takie bajeczne. Cudne!

    OdpowiedzUsuń
  17. Oglądając Twoje fotografie niemal czułam swoją obecność z Tobą przy robieniu tych pięknych fotek ( znam to uczucie , kiedyś na wczasach , wymknęłam się skoro świt z pokoju, robiłam zdjęcia wschodzącego słońca , byłam tylko ja i morze , szum palm ...tego uczucia nigdy nie zapomnę....wolność ( choć na chwilę ) i ta cisza ....Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne zdjęcia. Dolina Chochołowska o tej porze roku jest magiczna.

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger