Delikatność


"W sytuacjach trudnych nauczyłam się być dla siebie delikatna i lubię być wtedy delikatna dla innych."
Te słowa trenerki FamilyLab Dusanki Kosanovic głęboko zapadły w moje serce. Bardzo mi są teraz potrzebne.
Czy w sytuacjach konfliktowych, trudnych, stresujących jestem dla siebie wyrozumiała? Czy też pozwalam, żeby wewnętrzny krytyk zgniótł moje poczucie własnej wartości?
Delikatność.
Piękne słowo.

Właśnie skończyłam pierwszy, niezwykle intensywny moduł szkolenia trenerskiego według metody Jespera Juula.
Jestem oszołomiona, ale i szczęśliwa. Poruszona i spokojna jednocześnie. Wiem, że tego typu myślenie o rodzinie to dobra droga. Dla mnie i dla wielu innych osób. To, co czytam od wielu lat, to, jak staram się żyć, jakie wartości wprowadzać dostało solidną podbudowę teoretyczną. To wspaniałe uczucie - "być w domu" - zarówno od strony uczuć, jak i wiedzy.
Mam wiele stron notatek, mnóstwo pytań, ale i mnóstwo jasności, czym jest bycie rodzicem i towarzyszenie dziecku w dorastaniu. Czym jest szacunek, empatia, odpowiedzialność i współdziałanie w rodzinie.
Wiem też, jak ważne jest, żeby troszczyć się o siebie i budować swoje poczucie własnej wartości. Bo tylko kiedy sama wiem, kim jestem, o czym marzę, co lubię, a co nie i gdzie są moje granice, mogę w tym wzmacniać moje dzieci. Inaczej się nie da.

To szkolenie, na którym uczę się, jak rozmawiać o tych wartościach z innymi rodzicami, ale jednocześnie jest to wielka lekcja dla mnie samej. Wiele się o sobie nauczyłam, wiele odkryłam.
Pewnie na blogu będzie się pojawiać wiele treści związanych z tym tematem.
Mam też nadzieję, że niebawem będę mogła Was zaprosić na spotkania dla rodziców. W realu :-)

A tymczasem życzę Wam dobrego, pogodnego i delikatnego tygodnia!
I zostawiam Was z "delikatnościami" z mojego balkonu :-)








11 komentarzy:

  1. Oj to chyba wybiorę się szybko na ten Twój balkon ;-)

    Piękne kadry Asiu :)

    Ściskam Cię

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziel się, lubię Twoje dzielenie się słowem. U Juula podoba mi się, że stawia na dojrzałość i autentyczność nas jako rodziców. Okres gimnazjum bardzo konfrontuje nas z tym, co to właściwie znaczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę się dzielić, tylko na razie to jest we mnie, jak wir :-) Potrzebuję, żeby się odrobinę ułożyło.
      Co do okresu gimnazjalnego, to zaczynam już tego doświadczać...

      Usuń
    2. Czekam cierpliwie. Też lubię mówić/pisać jak sprawy się domykają:)

      Usuń
  3. Czekam, będę wyczekiwać tych słów.
    A ja na dzień dziecka sprezentowałam sobie o agresji Juula :-)
    Masz juz piwonie?? A ostatni to łubin?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izabelko, piwonie cięte :-), a to ostatnie to nie wiem, coś miałyśmy w torebce bez podpisu i posiałyśmy. Może to i łubin, który zresztą uwielbiam. Tylko chyba muszę przesadzić toto. Ale ładne listki ma :-)

      Usuń
  4. Pisz koniecznie o doświadczeniach ze szkolenia.
    Ja tez lubię czytać Twe przemyślenia jako mama i kobieta:)
    Pozdrawiam i sle delikatne uściski, Cudny balkon i kwiaty.
    Marlena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marleno, dziękuję, będę pisać i zarzucać Was balkonem :-)

      Usuń
  5. Od jakiegoś czasu czytam książki Juula - i wewnętrznie, w zgodzie z samą sobą czuję, że to jest dobry kierunek dla rodziny i rodzicielsstwa. Czekam na szkolenia - pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bym z chęcią poczytała więcej na temat, co wyciągnęłaś z tego szkolenia. Tak bardziej praktycznie, ale jak zwykle pięknie ubrane w Twoje słowa.

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger