I był Beskid i były słowa...


"I na niebie byłem ja jeden
Plotąc pieśni w warkocze bukowe
I schodziłem na ziemię za kwestą
Przez skrzydlącą się bramę Lackowej

I był Beskid i były słowa..."

Wojtek Belon, "Pejzaże harasymowiczowskie"

Tak.
Był Beskid, była Lackowa, był Dom na Łąkach.
I było dużo słów. Dobrych, wspierających, mądrych słów. Rozmów do rana i rozmów za dnia. Zwierzeń, ploteczek, dyskusji. Snucia planów na przyszłości i prób zrozumienia przeszłości.
Przyjaźni po prostu dużo było. Tej małej i tej dużej. I ludzi dobrych dookoła.
I dzieci były. Czasem całe w błocie, czasem całe w płynie do baniek, znikające na długie godziny gdzieś w wąwozie, wspinające się po drzewach, śpiące same w namiotach.
W swoich sprawach, pomysłach, emocjach. Same rozwiązujące swoje konflikty i same wpadające na pomysły, jak przekroczyć nudę. Przybiegające do nas na chwilę czegoś się napić, coś zjeść, przebrać się, przytulić. I biegnące dalej. Z nami dorosłymi, jako bezpiecznym tłem. Bazą.
Dzieci z Bullerbyn, a raczej Dzieci z Izb :-)
Wolne i szczęśliwe.

Ale były też żółto-fioletowe łąki falujące, jak morze i była cisza beskidzkich dolin. Był kojący spacer, tam gdzie zwykle i kojący widok, taki, jak zawsze.
Było słońce i poranne mgły. Były zdjęcia, samotne wycieczki, ale też te tylko we dwoje. I ja całkiem niewyraźna na niedoskonałym zdjęciu, które bardzo polubiłam ;-) I były przepyszne lody w Krynicy i magiczny koncert Osjana w Nowicy.
I mnóstwo odpuszczenia było... Takiego, za którym jest tylko spokój i akceptacja. Dla życia takiego, jakim ono jest.
Więc dobrze tam być.
Na tych beskidzkich łąkach z przyjaznym domem na ich skraju.

Niedługo jadę tam znowu...

Wszystkie moje poprzednie impresje domołąkowe znajdziecie TU (klik).

Jeżeli podobał Ci się ten post, możesz go skomentować, (a wiedz, że uwielbiam Twoje komentarze :-) polubić, udostępnić i dalej puścić w świat.
Będzie mi bardzo miło :-)
Dziękuję!   


Dom na Łąkach (klik) gospodarstwo agroturystyczne Agnieszki i Andrzeja Adamkiewiczów, Izby 35, gmina Uście Gorlickie.




















19 komentarzy:

  1. Pięknie! Zdjęcie z odlatującym malutkim owadem jest cudne.
    U mnie dziś będzie na zdjęciach zielono.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W pełni się zgadzam. Dom na Łąkach to absolutnie cudowne miejsce. W Beskidzie Niskim można naprawdę odpocząć. Zdjęcia piękne ☺P.S. Świetne ma Pani dzieci ☺

    OdpowiedzUsuń
  3. My też dopiero co wróciliśmy z Beskidu Niskiego! Jesteśmy w nim zakochani! Cudowne miejsce! Za tydzień powinien pojawić się wpis! A jeżeli szukasz pięknego miejsca na pobyt to polecam Ci Starą Farmę, o tutaj http://starafarma.pl/ . Dom na zniesieniu, z pięknym widokiem i do tego w starym domu! Wow! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starą Farmę znam z Instagramu :-) Pięknie tam u nich, ale ja jestem wierna Domowi na Łąkach :-)

      Usuń
    2. Moniko, dzięki za miłe słowa. Jak zaczniemy przyjmować gości w Ropkach to do Domu na Łąkach będzie rzut beretem. Zawsze można wpaść do sąsiadów na herbatkę. Jetem dumna, że tak dużo ludzi dostrzega piękno naszego Beskidu. I wraca do nas w poszukiwaniu ciszy, spokoju i dzikiej przyrody. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Nad morze też jeździmy :) ale po sezonie. Gdzieś tam na blogu są morskie posty.

      Usuń
  5. Jak pięknie! Nie miałam okazji być w tych miejscach, ale wszystko przede mną :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepięknie!!! Zaraz lecę na moją łąkę na Skarpie - chyba powinno być podobnie :)
    Uwielbiam Beskid i w ogóle góry wszelakie.
    Zdjęcia przecudne...
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dałam się oczarować Twoim słowom i zdjęciom i tak mi się ciepło na duszy zrobiło..
    Miłego wieczoru :)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger