Portrety


Portrety robię.
Kwiatów, traw i ostów.
Przydrożnych kłosów.
Nic nie znaczących chaszczy.
Zarośli za blokiem.

Klękam przed nimi. Kładę się. Rozgarniam delikatnie. Wyłuskuję ich kruchość albo zmysłowość. Czekam, aż wiatr zakołysze albo słońce prześwietli. Wkładam swoje oko między nie. Pozwalają łaskawie.

Moje chwile.
Czasem to tylko pół godziny po pracy, czasem długa wyprawa w trawy. Głowa "nie gada", myśli się wyciszają, jest tylko "teraz".
W tej trawie.
Fotograficzna medytacja. Trawiasta terapia. Łąkowa regeneracja.

Wracam z takich spacerów, jak nowo narodzona, a na karcie mam obrazy, zamiast chwastów.











10 komentarzy:

  1. Dasz mi jakieś na ścianę? :-) Piękne są. Oset jest moim faworytem. Kasia O.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozkoszne obrazy! Terapia chwastami to jednak nie nowość - nic mnie tak nie uspokaja, jak plewienie;) Na pewno już o tym było, ale bardzo ciekawi mnie, co to za obiektyw:> Zdradzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, to zupełnie podstawowy Nikkor 35 mm, f. 1,8.

      Usuń
  3. Przepiękne!
    A terapię z aparatem dobrze znam :) U mnie tak profesjonalne obrazy nie wychodzą, ale też się z nich cieszę i uspokajają jak nic innego.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagno, nie ma nic przyjemniejszego niż spacer w trawach lub w lesie z aparatem przy oku, prawda? :)

      Usuń
  4. cudne te Twoje obrazy!!! :-) skąd ja to znam?! też często klękam przed przeróżnymi chwastami ;-)
    pozdrawiam dorka

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudne Asiu :)
    Jak byłam mała uwielbiałam zaglądać w łopiany, zwłaszcza latem w lipcu to tętniące w nich życie nadawało czegoś niesamowitego i magicznego. Do dziś uwielbiam letnie gęstwiny traw, ich duszny zapach i taki błogi spokój jaki niosą....

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger