Chwile - 27/15


Pierwszy tydzień wakacji.
Oszałamiający w swej prostocie.
Kołowrotek w mojej głowie przestał stukać. Nigdzie nie trzeba się spieszyć. Nikogo pospieszać. Z niczym się wyrabiać. Wyhamowałam w jednej sekundzie. Wszystko we mnie czekało na ten moment. Czuję, jak się regeneruję na najgłębszym poziomie. Jak odpoczywam.
Zosia siedzi do zmroku na podwórku, biega na bosaka, leje się wodą, kopie tunele w piasku, zawiera nowe znajomości. Zasypia zarumieniona i pełna wolności. Potem śpimy do późna, na obiad jemy czereśnie i lody i długo łazimy w piżamach sycąc się swoją niespieszną obecnością.
Popołudniu czekamy na telefon od Antka.
Cieszymy się sobą, domem, dużo rozmawiamy. Ale nie robimy nic nadzwyczajnego. Zupełnie nic. Idziemy po zakupy, robimy obiad, oglądamy bajki ("Mamo, chciałabym tak długo oglądać telewizję, żebym sama chciała wyłączyć.") odwiedzamy znajomych, czytamy. Nawet nie chce mi się robić zdjęć.
Jesteśmy. Płyniemy.
I jest mi z tym niewyobrażalnie dobrze.

Cytat z ostatniego zdjęcia pochodzi z miesięcznika Kuchnia (lipiec 215), z rozmowy z 82-letnim duńskim rolnikiem Nielsem Stokholmem. 









4 komentarze:

  1. Niechaj Wam ten czas tak płynie jak najdłużej :) U nas odwrotnie - przez najbliższe dwa tygodnie będzie intensywnie (mam nadzieję), żeby wycisnąć ze wspólnie spędzanego czasu jak najwięcej. Pozdrawiamy słonecznie ;)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger