Nowe


Wakacje minęły mi w tym roku, jakby szybciej, niż zwykle. Ale i uważniej, niż zwykle.
Nasycone, pełne, słoneczne. Bliskie, rodzinne. 
Niezwykłe w swej zwykłości.
Pamiętam każdy dzień. Za każdy dziękuję.
Lipcowe poranki z Zosią, potem tydzień bez dzieci, w sierpniu jak zwykle wspólna podróż, morskie wygłupy z Antkiem, od tygodnia ich głosy za oknem, kiedy całą bandą biegają po podwórku. 
To poczucie, że w rozgrzanym, letnim powietrzu czas na sekundę się zatrzymuje. Nie mija. Trwa w doskonałej, lekko ospałej, sierpniowej harmonii. 
Roztapia się w ich dzieciństwie i w moim, które echem odbija się w dziecięcych pokrzykiwaniach.
Bose stopy, zdarte kolana, bąble od komarów, zarumienione policzki, trzaskanie drzwiami "ja tylko się napić", kanapka w locie, bo na obiad nie ma czasu, potem popołudniowe polegiwanie, zimna woda z cytryną i zasypianie w sekundę.
Lato.

Dziś z lekkim westchnieniem otworzyłam kalendarz i zaczęłam wpisywać stałe punkty, które od jutra będą nas obowiązywać - treningi Antka, glinę Zosi, ich lekcje, moje projekty, nasze wyjazdy, szkolenia...
Nadchodzi Nowe.
Zosia zaczyna szkołę, Antek chce trenować coś innego, niż do tej pory, ja też stoję na progu nowych spraw - warsztatów, pomysłów, tekstów. Nasza rodzina znowu dozna "przetasowania". Znowu będziemy układać na nowo - grafiki, obowiązki, emocje. 
Jestem gotowa na wspieranie Zosi w jej debiucie szkolnym. Znacznie bardziej, niż przy Antku. Lata i doświadczenie działają na moją korzyść. Mam trochę obaw, ale nie są one tak rozdmuchane, jak 4 lat temu. Wierzę w moją Dziewczynkę, w siebie, w nas, w szkołę, którą wybraliśmy. Mam zapasy dojrzałości, żeby radzić sobie z pojawiającymi się kłopotami i emocjami. Czuję się silna i otwarta jednocześnie. 

Na nowo też układam swoje sprawy zawodowe. Tak, jak tego potrzebuję. W zgodzie z moją wiedzą, talentami, możliwościami. I czuję się, jak pierwszoklasistka ;-) W sercu miesza się ekscytacja i lęk. Raz wygrywa wiara w nowe, raz lęk zasłania oczy.
Odwagi mi trzeba. 
W ogłoszeniu światu, do czego zapraszam, w robieniu takich zdjęć, o jakich marzę, w eksperymentowaniu, sprawdzaniu, myleniu się, popełnianiu błędów.
I w byciu naprawdę sobą. 

Czego i Wam życzę w tym nowym, niezwykłym tygodniu między wakacjami a szkołą!  
Napiszcie - gotowe/gotowi jesteście na szkołę/przedszkole/pracę?















20 komentarzy:

  1. Powodzenia dla Was wszystkich. Jestem przekonana że Zosia wejdzie gładko w szkołę - a Ty w razie czego będziesz czuwać. Twoich projektów jestem bardzo bardzo ciekawa.
    I u nas nowe treningi - niech się dzieje coś nowego .... Będzie dobrze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. cudowne foty Asiu, mnie w tym roku mało wakacji. Pracowite były wyjątkowo, upalne ale niezwykle ożywcze.

    ściskam i wszystkiego dobrego w nowym roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też mógłby potrwać jeszcze z miesiąc.
      Dla Was też wszystkiego dobrego!

      Usuń
  3. Pięknie zdjęciujesz :-) i u mnie idzie nowe...Ola w zerówce a ja będę otwierać już nowe drzwi i okna i z rodziną i zawodowo...i boję się i cieszę i wszystko razem jest...tak jak ma być...stawiam się w nowe i pozdrawiam :-) Ania O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, z niecierpliwością czekam na zdjęcia Twojego nowego domu :) I życzę wszystkiego dobrego w Nowym!

      Usuń
  4. "W sercu miesza się ekscytacja i lęk. Raz wygrywa wiara w nowe, raz lęk zasłania oczy."
    To zdanie do mnie najbardziej pasuje, im bliżej zmiany tym lęk trochę większy, Mam jednak nadzieję ze wejdę w nowe sytuacje (praca) i poradzę sobie i przeżyję pierwszą większą separację z moją 14 miesięczną córką.
    Bardzo potrzebuje zmiany, wyjścia z domu, zobaczymy niedługo co będzie. Trzymaj kciuki za rozmowy o pracę, To duży stres dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam! Oddychaj głęboko i będzie dobrze :)

      Usuń
  5. Asiu jak dobrze wiedzieć że nie jestesmy w tym NOWYM same:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Asiu, dzięki za wpis. U nas niby wszystko wydaje się oswojone, w końcu szkoła ta sama, przedszkole te same, i nawet ci sami koledzy, co w zeszłym roku, ale strach jest. Na chwilę wakacyjną przyjeżdżamy do Warszawy, a potem od października już szkoła i praca i dalsze życie w Kanadzie. Jestem na wpół przygotowana ale zawsze ciekawa nowego. Pozdrawiam serdecznie. Kasia z Vancouver

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrego układania nowego w juz oswojonym. To zawsze łatwiej. Usciski dla Ciebie, Kasiu i Twojej rodziny.

      Usuń
  7. Joanno, jak zwykle piękny tekst i piękne obrazy. Przyszła mi do głowy taka myśl, że Twoje zdania są jak kadry. Zdarte kolana - pstryk, trzaskanie drzwiami - pstryk. Widzę to. Cudowne lato za Wami, szufladki pełne wspomnień - Twoje dzieciaki będą miały fantastyczny bagaż. Trzymam kciuki za realizację wszystkich planów, mądra i dzielna z Ciebie kobieta, wiem, że wszystko Ci się uda! Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, ogromnie Ci dziękuję za Twoje uważne słowa, cudownie mi po nich :) Serdeczności dla Ciebie!

      Usuń
  8. No jak to, nie ratujesz maluchów ? ;D :D :D ja mam jeden dylemat - jak tornister pasuje na młodą, to nie mieszczą się do niego książki. jak żyć, pani premier ? ;) pozdr, mi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty, Mi?! Ja i państwo Elbanowscy to dwa nieprzystawalne do siebie kosmosy ;)

      Usuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger