Mazowsze


Mazowsze płaskie jak stół. Piaszczyste, łąkowe, leśne. Poprzecinane rzekami. Pełne pól.
Trudne do kochania.
Trzeba długo i wytrwale po nim wędrować, żeby się zauroczyć.
Więc wędrujemy.
Szukamy, odkrywamy, błądzimy.
Mijamy brzydkie miasteczka, nijakie wioski i wpadamy w te łąki, lasy i pola. W wierzby wpadamy. W puste, piaszczyste drogi. Pod niebo otwarte wpadamy.
I przez chwile nie tęsknimy za pagórkami południowej Polski, puszczańskim Podlasiem czy urokiem Suwalszczyzny i Mazur Garbatych.
Przez chwilę jesteśmy gotowi zapuścić tu korzenie.
A co z tego wyniknie, zobaczymy, za jakiś czas.

Nasza niedziela nad Liwcem.













8 komentarzy:

  1. :)))) Z chmurami jeszcze piękniej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadza się - obłędne te chmury. Podziwialiśmy je w weekend nad lubelską wsią. I Mazowszu w nich ładnie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dorastałam na Mazowszu - owszem, bardzo płasko, a wszystko wygląda tak samo, jak na zdjęciach, chociaż moje widoki urozmaiciła nieco żwirownia i miałam poniekąd egipskie klimaty wokół zieleni łąk. Chmury wszędzie dodają uroku.

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger