Mazury, część 2


Jeszcze odrobina mazurskich chwil.
Leniwych, wspólnych, nasyconych.
Rok temu napisałam tak: "za to w pobliskim sklepie agd, mieszczącym się w pięknym, pruskim spichlerzu, kupiliśmy kawiarkę ciśnieniową, Antek latarkę, a Zosia pistolet na wodę. Pewnie ta kawiarka będzie już nam towarzyszyć we wszystkich podróżach. I za kilka lat będziemy mogli powiedzieć: "a pamiętasz, jak w Reszlu..."

Prywatna mikromitologia. Historia złożona z drobiazgów i przypadków. Odkłada się kolejną warstwą.

Kawiarka jeździ z nami w każdą podróż.









7 komentarzy:

  1. Ależ piękne światło. A kawa z kawiarki pierwsza klasa:), odłamki codzienności budują tożsamość rodziny. Wasza jest niezwykła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię do Ciebie zaglądać i niezmiennie Twoje zdjęcia mnie zachwycają
    Marta (Tiffi)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, ale to bardzo się cieszę, że do mnie zaglądasz :)

      Usuń
  3. Uwielbiam okruchy Twojej codzienności, artyzm słów i zdjęć :-) W Reszlu byłam tylko raz, ale darzę go dużym sentymentem. Z tamtejszego komisu przywiozłam sobie na Śląsk dwie półki kuchenne. Mieszka sobie na nich moja porcelana i ilekroć spoglądam w ich stronę, przypomina mi się to cudowne lato na Mazurach.. :-) Pozdrawiam ciepło :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudna historia z tym naszym "wspólnym" Reszlem :-)

      Usuń
  4. Moja kawiarka niestety się zepsuła, kupiona we Włoszech i też zabierałam ją ze sobą wszędzie...
    Piękne światło na zdjęciach okien! Uwielbiam grę cieni na ścianach. :-)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger