Toskania - w drodze


Samotny tydzień w Toskanii.

Samotny

tydzień

w Toskanii.

W tych trzech słowach kryją się wszystkie znaczenia.
Moja coroczna wyprawa z samą sobą. (W tamtym roku byłam w Berlinie (TU klik).
Żeby pobyć, zobaczyć się, usłyszeć, ale też żeby się sprawdzić (tak, tak, nie bójmy się tych słów) i żeby mieć czas na swoje marzenia (zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia). W tym roku ten wyjazd dodatkowo wpisuje się w mój osobisty projekt "40 prezentów na 40 urodziny" (będę o tym jeszcze pisać :-)

Tym razem padło na Toskanię, co było wyborem przypadkowym. Kierunek mojej wyprawy był ściśle powiązany z cenami tanich lotów. Najtańsze okazało się połączenie do Bolonii, a ja zawsze chciałam wrócić do Sieny. Byliśmy tam raz przez kilka godzin i Siena nas zaczarowała (TU klik).
Z Bolonii do Sieny jest 170 km i drogę tę najłatwiej było pokonać wynajętym samochodem,
I tu wkracza element "sprawdzania się".
Nigdy w swoim życiu nie pożyczałam auta i nie jeździłam sama po nieznanych mi drogach. Do tego bez nawigacji. I jak się potem okazało - najczęściej po ciemku, choć obiecałam sobie tego nie robić. Te elementy były dla mnie najbardziej stresujące, kiedy planowałam podróż.
Teraz już wiem, że pożyczanie i oddawanie auta jest dziecinnie proste (pamiętajcie tylko, że musicie mieć kartę kredytową na swoje nazwisko, wypożyczalnia blokuje tam kaucję).
Wiem też, że prowadzę, jak anioł. Pewnie i bezpiecznie. Włoskie boczne drogi tylko to potwierdziły. Nie potrzebuję też GPSa, wystarczy mi mapa i moja bardzo dobra orientacja w terenie. I trafię wszędzie :-) A jak nie trafię, to ze stoickim spokojem się zgubię. Zawracam wtedy, kręcę, dwa razy objeżdżam rondo, żeby trafić we właściwy zjazd i już jestem z powrotem na właściwej drodze. Albo jadę inną.
Nie wywołuje to we mnie żadnego stresu. Lubię się gubić. I lubię znajdować drogę.

Przez tydzień przejechałam 1200 km srebrnym Polo z radiem nastawionym na włoskie hity :-)
Dzięki pożyczonemu samochodowi mogłam zajechać do wszystkich zaplanowanych przez mnie miasteczek. Dojazd autobusami byłby co najmniej karkołomny i zająłby mi za dużo czasu.
Prowadziło mi się doskonale, choć Włosi jeżdżą, hmm...specyficznie. Do czego innego używają świateł i kierunkowskazów, niż ja ;-) Idealnie opisała to Ewa z bloga "Życie w pełnym kolorze" (TU klik.)
 
Na nocleg wybrałam sobie ten oto apartament, jak zawsze przez portal Airbnb. Mieszkanko cudowne, wygodne, czyste i ładne. Do tego okazało się, że gospodynią jest Polka - bardzo pomocna i przyjazna Sandra. Wraz z Fabio wyposażyli mnie w niezbędną wiedzę - gdzie jeść, pić, robić zakupy. Dostałam od nich mapę Sieny, bilety na pierwszy przejazd autobusem (bo w okolicy nie ma kiosku) i butelkę wina :-)
Jeżeli jedziecie do Sieny we dwoje i macie auto, to La Coroncina jest idealnym wyborem. Do centrum Sieny jeżdżą 3 autobusy i trwa to 5 minut, a wy macie bezpieczny parking na podwórku. Łatwo też stamtąd wydostać się w dowolnym kierunku Toskanii.

Zaglądam do swoich zapisków w zeszycie zatytułowanym "Włoska podróż" i czytam, co napisałam na 10 dni przed wyjazdem.
"W sumie to już wyruszyłam w tę podróż. Ona się właśnie zaczęła. Wraz z kliknięciem "kup bilet" na stronie linii lotniczych. Czuję ekscytację pomieszaną z lękiem. Czy sobie poradzę? Czy się dogadam? Czy nic mi się nie stanie? Czytam przewodniki, blogi podróżnicze i planuję wyprawy po okolicy. Czy uda mi się dotknąć uroku Toskanii? Odkryć jej piękno?
To będzie włoska podróż i jednocześnie podróż w głąb siebie. W swoje lęki, strachy, niemożności, ale i możliwości oraz moce. Jestem gotowa."

To co? Ruszamy?







  







32 komentarze:

  1. Oj zapiera dech w piersiach.. Jakie kolory, jakie kadry! Super!
    Najlepsze życzenia, Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do samych urodzin jeszcze chwilka, ale ja świętuję przez cały rok :)

      Usuń
  2. No i poryczałam się. Niby taka twarda jestem, a jednak uroniłam łzę jak zobaczyłam te miejsca ... za dużo by o tym pisać, muszę opisać to u mnie na blogu :-)
    Asiu, a to co napisałaś to tak jakbym czytała swoje własne słowa. Dziękuję. I za odwołanie do mojego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczęka opada. Na usta ciśnie mi się tylko: "Ty nie masz dobrze w głowie!" (jak znasz Lisabet z "Madiki" to pamiętasz, że jest to najwyższy wyraz bezbrzeżnego podziwu i niedowierzania :-).
    40 prezentów na 40 urodziny?!? Nigdy bym na to nie wpadła. Szkoda, że już minęły ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam dobrze w głowie :)
      Iza, ja te 40 prezentów wreczam sobie i robię przez cały rok :)

      Usuń
  4. Cudownie... właśnie dlatego zawsze latam sama po świecie, choć niektórzy tego nie rozumieją... Cudownie jest pobyć sama ze swoimi myślami i zresetować się, naładować baterie. A Toskania i ogólnie Włochy są przewspaniałe, przepyszne, przepiękne. Twoje zdjęcia zielonych pagórków przypominają mi Nową Zelandię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, wspaniale! Jak się raz posmakuje samotnej podróży, to potem trzeba to powtarzać :)

      Usuń
  5. Ja też się poryczałam...
    Zuch Dziewczyna. Podziwiam i za samotne podróżowanie, i za jazdę samochodem "w nieznane", i za odwagę bycia ze sobą, swoimi myślami.
    Przypomniała mi się moja młodzieńcza (z czasów studenckich) wyprawa do Włoch z 3 przyjaciółkami. Z namiotami i plecakami większymi od nas, autostopem i lokalną komunikacją, z "Wyspami zaczarowanymi" w głowie i plecaku :-). W Wenecji przywitał nas deszcz. W Sienie oglądałyśmy w straszliwym tłumie Palio. W Bolonii jadłyśmy winogrona na schodach przed katedrą. We Florencji stałyśmy w długiej kolejce po bilety do Galerii Uffizi. W Rzymie poznałyśmy Amerykankę, która nam zachwalała i polecała "Trainspotting" :-). W Rimini paliłyśmy papierosy na plaży i nieudatnie szukałyśmy śladów Felliniego ;-). Pozostały wspomnienia, nieostre fotografie i przyjaźnie. Dajesz czadu, Kobieto, tymi zdjęciami!
    PS Dzisiaj pewnie zwiedzałabym Włochy z książką Dariusza Czai "Gdzieś dalej, gdzie indziej"... Znasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale fajne wspomnienia :)
      Książki nie znam, zaraz poszukam.

      Usuń
  6. Cudownie Asiu, gratuluję samodzielności :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To duze O na zdjeciu to albo O jak Odwaga, albo tOskania :-)))
    Uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak "O!!!", które samo się tam wyrywa w wielu miejscach :)

      Usuń
  8. Trudno oderwać wzrok od Twoich zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Joanno! Jesteś wielka!!! Pięknie po prostu, jak z "Ukrytych pragnień" z J. Ironsem. A pomysł 40 na 40 rewelacja - własnie mi stuknęło 40 i myślę jak to godnie uczcić z samą sobą?! Pozdrawiam cieplutko - dorka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świętujmy :) Daj znać, co będziesz robić :)

      Usuń
  10. A ja mam teraz dylemat czy jechać wczesną wiosną czy późną jesienią. Zdjęcia piękne pomysł z prezentami świetny. Skopiuje go jak przyjdzie mój czas. Pozdrawiam magda :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kopiuj, kopiuj :-)
      Teraz była momentami zimno, tak 10 stopni, pewnie za miesiąc byłoby już bardzo przyjemnie.

      Usuń
  11. Wspaniała podróż. Mam nadzieję, że kiedyś będzie mi dane zobaczyć Toskanię, bo zakochałam się w Twoich zdjęciach. Tylko dlaczego jest ich tak mało?
    Spełnienia marzeń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęć będzie więcej, bo jeszcze 2-3 posty czekają w kolejce :-)

      Usuń
  12. PIĘKNE WIDOKI ! Po prostu przepiękne zdjęcia. Aż brak mi słów, śliczne:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepiękne kadry! Uświadomiły mi jak bardzo już tęsknię za zielenią. Podziwiam za odwagę z którą się w tą samotną podróż wybrałaś. Ja pewnie nie byłabym w stanie się na zwiedzaniu skupić, bo cały czas myślałabym o tym, co w domu... Ale kto wie, może jak Fiołek już starsza będzie? Ja bym chciała do Irlandii...
    pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne wpisy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, dzieci muszą być odpowiednio duże, żeby mieć spokojną głowę. Były z tatą na nartach :)

      Usuń
  14. Niesamowite. Tak sobie myślę, że zanim poznałam mojego męża to trochę Europy zjechałam sama (całkiem sama), potem już tylko z Nim a teraz już tylko z Nim i z Dziećmi. I aż nie mogę sobie teraz tego wyobrazić, że mogłabym zostawić wszystkich i pojechać/wyjechać gdzieś sama. Ale mi teraz mętlik narobiłaś w głowie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja do pewnego momentu też sobie tego nie wyobrażałam. Dzieci były za małe. Aż przyszedł odpowiedni czas i już. To stało się łatwe. I przyjemne :)

      Usuń
  15. ale cudnie - lubię niezmiennie do Ciebie zaglądać - zawsze jest tak magicznie

    Marta (tiffi)

    OdpowiedzUsuń
  16. Joanno, mądra z Ciebie babka. To, co robisz, jest niezwykle inspirujące, ale w taki łatwy do przyjęcia sposób, bez zadęcia. Kadry magiczne. Ja jeszcze nie mam potrzeby podróżowania bez moich bliskich, brakuje mi ich na co dzień. Ale wiem, że kiedyś ta potrzeba i chęć się pojawią, i wtedy zrobię tak jak Ty :-) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wszystko jest w życiu czas :) Dziękuję Ci za miłe słowa.

      Usuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger