Dziennik


Potrzebowałam się z Wami podzielić tymi skrawkami.
Słońcem. Pierwszymi bratkami. Radością w sercu.
Otwartym oknem i dzieciakami biegającymi miedzy domem a podwórkiem. Porządkami na balkonie i pierwszą w tym sezonie kawą w balkonowym fotelu. W tym fotelu siedziałam wprawdzie jeszcze mocno otulona kocem, ale jednak już.

I tym, że Zosia zaczyna czytać i słyszę z różnych kątków jej pełny skupienia głos, kiedy składa litery. Moim wzruszeniem, że to się dzieje.

Oraz tym, że zapełniam notatniki myślami - składam słowa, opisuję, notuję. Dawno nie prowadziłam regularnie dziennika. A od jakiegoś czasu to robię. Moszczę się wieczorem wygodnie w łóżku i piszę. I zaskakuję samą siebie, co uwieczniam. Czasami zupełnie nie to, co jest niby-ważne.

Ale jednak odnotowuję istotne fakty:
"Przeszłam na dietę bezglutenową. Moje Hashimoto tego potrzebuje. Ja tego potrzebuję.  Po trzech tygodniach jest zaskakująco dobrze. Nie odbieram tego, jako ograniczenia. Byłam na to po prostu gotowa."
"Uwolniłam się od toksycznej relacji. Ulga to za mało powiedziane. Kosmiczna lekkość. Czemu tak długo z tym zwlekałam??? Na to, jak widać, długo nie byłam gotowa."
"Czuję wielką radość, że nowa pani Zosi jest tą "właściwą" wychowawczynią: To będzie rysunek dla mojej pani. A teraz zrobię figurkę sowy pani Marcie, bo pani Marta uwielbia sowy. Moja pani powiedziała...moja pani pokazała... Nie, mamo, moja pani mówiła inaczej. Mam ochotę ściskać panią Martę codziennie, kiedy ją widzę."
"Moja pierwsza cyjanotypa za mną. Fascynujące warsztaty pod okiem Renaty Zarzyki. Odczynniki do dalszej pracy już zamówione. Do tego próby robienia zdjęć aparatem analogowym. Nakręcanie kliszy, uważne dobieranie sceny i to niesamowite odsunięcie efektu w czasie. Nie od razu, nie teraz, nie już, ale kiedy skończy się film, a laboratorium wywoła zdjęcia. Chodzę teraz wszędzie z dwoma aparatami - cyfrowym i analogowym. Podoba mi się to. Bardzo mi się to podoba."

Bardzo zdrowe i leczące zdarzenia. Nie sądzicie?

Piszę więc.
Sadzę kwiaty.
Robię zdjęcia.
Leczę swoje ciało i duszę.
Czytam też mnóstwo inspirujących książek i blogów.
I mam coraz więcej odwagi, żeby żyć, jak chcę. Zbliżająca się "czterdziestka" ma w końcu jakieś znaczenie :-)

I tego też życzę Wam!
Wasza Joanna w Kolorze

p.s. Gdybyście jeszcze ze mną nie byli na Instagramie, to zapraszam serdecznie. Tam patchwork mojego codziennego życia uszyty jest z wielu skrawków, które nie trafiają na bloga. Ostatnio duży tam ruch, a ja dodałam opis swojego profilu: "Dom. Rodzina. Las. Kolory. Zdjęcia. Dobre życie. Po prostu." I to właśnie znajdziecie na moim profilu. TU (klik).

p.s.2. Cudowna szydełkowa "40" wyszła spod ręki Jareckiej z Deszczowego Domu
i jest częścią mojego osobistego projektu "40 prezentów na 40. urodziny", któremu to poświęcę osobny post :-)

p.s. 3. Dwa blogi, które mnie ostatnio zassały to Dzienniki Stołowe - przepyszna (dosłownie) relacja z codziennego życia dwóch dziewczyn: "Boże, co za piękny dzień, chociaż szary jak każdy inny." i blog Roberta Rienta. Podróż dookoła świata. Wspaniale opisana. I to zdanie, które mnie zaczarowało: "W podróżach najbardziej lubię wszystko." To tak, jak ja.













13 komentarzy:

  1. Tak bardzo chciałabym mieć już u siebie bratki :) Ale najbardziej to potrzebuję tego słońca :) Pozdrawiam jimgirls :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachwycasz.
    A scenariusz na siebie inspiruje, bardzo. Debatowałyśmy tu o tym z Kaczką sącząc malibu.
    Cmok!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudownie Asiu, uwielbiam Twoje pisanie, spostrzeżenia, przemyślenia....

    Ja od czasu do czasu daję sobie luz od gluta i rzeczywiście nabieram energii, siły i chęci do życia. Coś w tym jest jednak, więc z pewnością dieta a raczej styl życia pomoże Ci.

    Dobrze, że zrzuciłaś ciężar toksycznej relacji. Odbudowana stawisz czoła nowym wyzwaniom, a silna jesteś jak mało kto :)

    Zośka, ach ta Zośka..... cudowna dziewuszka :) Lubię czytać gdy piszesz o swoich dzieciach :)

    Ściskam Cię mocno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renatko, jakże cudnie to się czyta :-) Ja Ciebie też mocno ściskam i ślę bezglutenowe całusy :-)))

      Usuń
  4. Dziś napiszę tylko, że jesteś inspirującą Kobietą. Po prostu :) Pozdrawiam słonecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. taki piękny spokój bije z twojego wpisu. podziwiam twoją dojrzałość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokój wykuty w wielu bojach ;)) Dzięki, Kochana.

      Usuń
  6. Czarujące zdjęcia.A na jednym z nich taka piękna 40-czy to wyrób własny czy czyjść? Można zamówić ? podkraść instrukcję? Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W poście na końcu jest link do autorki czterdziestki :)

      Usuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger