Po swojemu


Niosę w torbie białe jajka i solidny bukiet bukszpanu. Migdały i cytryny. Zioła i czekoladę.
Układam w szafie obrusy. Z kątów i z głowy wymiatam kurz.
Szykuję wosk do malowania pisanek. Stroję dom.

Daleka od wszelkich religii, świętuję po swojemu.
Cykliczne odrodzenie. Gotowość na wzrost.

Rozmawiam z przyjaciółką, która z bliskimi przyjeżdża do nas na święta.
Moja przyjaciółka to Mistrzyni Niestwarzania Napięcia, więc szybko ustalamy, że nikt z nas nie oczekuje zastawionego stołu i wielkiej celebry.
Poza tym ta nie je mięsa, tamta (czyli ja ;-) glutenu, ten konkretnych produktów. Nikt nie ma wielkiej ochoty na kiełbasy i żurek. Za to na zapiekankę z batatów i szpinaku już tak. I na risotto. I na buraki.
I żeby dobra kawa była. I wino. A ciasto upieczemy razem. Żeby się nie zamęczyć.
A głównie mamy ochotę na bycie razem, gadanie, śmianie się i wspólne spacery.

Po tej rozmowie puszcza mi napięcie, które sama sobie generuję. Już wiem, że wszystko będzie raczej prostsze niż trudniejsze.
I dużo radości się pojawia, która często ginie pod wszelkimi "powinnościami".
Skreślam więc z listy zakupów "schab", a dopisuję "więcej kwiatów".
I nie zapomnieć o "zajączku" dla Zosi. A może nawet dla wszystkich :-)

I wiem, po co dla mnie są wszelkie święta.
Żeby być bliżej i razem. To moja religia.
Po prostu. Po swojemu.

Czego i Wam życzę. Z całego serca.







14 komentarzy:

  1. Super, żeby tak wszyscy umieli podchodzić do świąt na luzie.Coś pięknego.Pozdrawiam i Wesołych i jeszcze raz Wesołych Świąt.

    OdpowiedzUsuń
  2. Buziaki :) Niech się świętuje tak jak lubicie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałych wspólnych chwil w długi weekend zatem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudownie, jak Keats "Love is my religion", wesołych, miłych, fajnych :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ale pięknę jajka, wesołych świąt wielkiej nocy

    OdpowiedzUsuń
  6. skreślam schab - więcej kwiatów- częstuję się !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne! I również podpisuję się pod wymianą schab za kwiaty:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie napisane. Mało kto potrafi tak celebrować codzienne chwile. U mnie przygotowania też raczej minimalistyczne. Ale nie z założenia ani dla zasady, po prostu tak lubię, bez przesady, bez gonitwy. Więc robię tylko sernik i wege pasztet. Coś tam przygotują też obie mamy, a resztę się wyrzeźbi :-) Pięknych Świąt dla Was.

    OdpowiedzUsuń
  9. O tak! Będzie cudnie Asiu :)
    U mnie bardziej tradycyjnie na stole, ale też bez galopu, z najbliższymi :)

    Udanego świętowania!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak poczytuje sobie Twoje słowa, zaglądam na insta i podziwiam za dojrzałość, świadomość istnienia i wytrwałość w dążeniu ulepszania siebie / nie innych. Podziwiam, że nic nie robisz bo tak wypada, żyjesz tak jak chcesz nie krzywdząc nikogo. I masz ku temu odwagę, żeby walczyć o swoje, o siebie. Czy takim człowiek się staje jak skończy 40 stkę ? Czy od zawsze tak było?... Ja mam na karku 36 i często brakuje mi wiary w siebie, uporu, a nawet odwagi do życia wg swoich reguł. Można się na Tobie wzorować..:) Pozdrawiam serdecznie Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyno, po pierwsze - bardzo Ci dziękuję. Po drugie - tak, coś z wiekiem jest na rzeczy :-) Choć moja droga do życia "po swojemu" zaczęła się już bardzo dawno temu. Po trzecie - życzę Ci, żeby ta wiara w siebie budowała się w Tobie każdego dnia. Bo to jest po prostu codzienna praca nad sobą :-)

      Usuń
  11. Zdjęcia są po prostu przepiękne ! Już się nie mogę doczekać aż Moja Lenka bedzie na tyle duża żebyśmy razem coś takiego tworzyły ! Pozdrawiam i zapraszam na swojego bloga http://mamowelifestylowe.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger