W drogę


Zima się skończyła. Wiosna w natarciu. Słońce coraz dłużej nad ziemią.
W głowie porządki i plany.

Plany podróżnicze.
Jak już wiele razy Wam pisałam, kiedy zima ma się ku końcowi, ja mam się ku początkowi.
Wyjazdów :-)

Berlin, Rumunia, Beskid Niski, Mazury Garbate, południowe Włochy, może Izrael? Stare ścieżki i nowe szlaki.
Wielka przyjemność oczekiwania. Wertowanie przewodników i układanie planów, które i tak, w trakcie drogi, ulegną zmianie. Liczenie kilometrów, pieniędzy i nocy. Rozpalanie nadziei i oczekiwań, które i tak okażą się zupełnie inne.

Bo w podróżach najwspanialsze okazują się rzeczy, które dzieją się "przy okazji".

Normandia, której nie było w planach, ale pokonało nas zmęczenie. Francusko-angielski hotelik, tkanina z Bayeux, ogromna plaża nad morzem, truskawki jedzone z plastikowego pudełka. Jeden dzień. Przepiękny.

Miasteczko na końcu Bretanii, w którym też nie mieliśmy się znaleźć. Październik. Ocean. Niebo. Odpływ i przypływ. Statki płynące na pobliską wyspę, za którą już tylko wielka woda. Tęsknota.

Istria. Zagubione miasto w górach. Szyszki pod opuszczoną szkołą. Powietrze drżące od słońca. Cisza i całkowita nierealność tego doświadczenia.

Berlin. Rowerami przez ogródki działkowe. Odpoczynek na Pankow i kanapki zjedzone na chodniku. Daleko od wszelkich szlaków. Bardzo blisko siebie.

Grecja. Na końcu półwyspu miasteczko, jak z bajki. Lody cieknące po palcach. Na horyzoncie morze. Skóra stapiająca się z aksamitną wodą, cykady skutecznie zagłuszające myśli, a czasem nawet słowa. Stan niemyślenia.

Czechy. Boczne drogi wśród rzepakowych pól. Zielona Szumawa. Spacer po lesie, tak zielonym, jak aksamit. Radość z wiosny.

Toskania. Miasteczko, jak muszla. Z każdym okrążeniem coraz bardziej w głąb. Ławka z widokiem na wzgórza. Słońce prosto w twarz. Bycie.

Z każdej podróży przywożę takie perełki.

Ale nie łudzę się już, że będąc gdzieś przez chwilę poznam "prawdziwe" życie danego miejsca. Gdybym chciała naprawdę coś poznać, to musiałabym się zatrzymać, zostać i zacząć tam żyć. No ale wtedy skończyłaby się podróż. Więc godzę się na rolę obserwatorki i kogoś, kto jest "w przelocie", żeby móc być w drodze.
Nie roszczę sobie praw do wtajemniczenia. Czasem uda mi się chwycić nastrój, klimat, emocje danego miejsca. I wtedy bardzo się cieszę. Ale to jest moment, chwila, coś ulotnego.
Bo już od dawna wiem, że wyjeżdżam, żeby poznać, ale...siebie.
Żeby ugasić tęsknotę za ruchem, zmianą, nowością.
Żeby utrzymać równowagę między wiatrem a korzeniami w sobie. 
"Te dwie potrzeby - ruchu i stałości - cały czas zderzają się ze sobą, powodując wieczny niepokój. I tak: w domu tęsknimy za wędrówka, podczas wędrówki tęsknimy za domem." Kasper Bajon z nowego, bardzo zresztą inspirującego numeru Kukbuka "Podróże i design".

A Wy?
Macie już plany na wakacje? Na wiosnę, lato lub jesień?
Bo gdybyście chcieli odwiedzić Czarnogórę, to polecam, co widać na zdjęciach poniżej :-)
Dobrego tygodnia, Moi Mili! 








8 komentarzy:

  1. Witam, czy może mi Pani polecić jakiś przyzwoity nocleg w Pradze? ( rodzinny, 2+2). Preferuję z łazienką do osobistej dyspozycji ;))Dziękuję, ;pozdrawiam, Hania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam zielonego pojęcia :) Polecam portal Airbnb :)

      Usuń
  2. Też kocham podróże, żyć bez nich nie mogę. Pociągają mnie zarówno miejsca znane z przewodników, jak i zapomniane wioski i bezdroża. Lubię czekać na podróż, a jeszcze bardziej lubię, gdy nic dokładnie nie planujemy. Wiem, że sporo nas w ten sposób omija, tu muzeum zamknięte, tam zabrakło biletów, ale podobnie jak u Ciebie, i u mnie chodzi przede wszystkim o poznanie siebie.. W tym roku czeka nas Rumunia, wcześniej Bieszczady, a jesienią krótki urlop, którego celu jeszcze nie znamy. Uwielbiam to uczucie :-) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, jak nam ta Rumunia wypadnie? A gdzie jedziecie?

      Usuń
  3. Pięknie piszesz Joanno o podróżowaniu, ale i o poznawaniu siebie. Takie krótkie zdania, a jaką mają głębię i siłę oddziaływania.
    I u nas w planach podróże. Tyle, że po Polsce. Jedna z nich odbyła się w miniony weekend. Przed nami w najbliższym czasie na pewno Sandomierz, Zamość i Warszawa (a konkretnie Centrum Nauki Kopernik). Co dalej? Okaże się w tak zwanym "międzyczasie" :)
    Pozdrawiam słonecznie.

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger