Na huśtawce


Jestem w tym roku niemożebnie zadowolona z moich kwiatów.
Smagliczki, daskie, nemezje, gipsówki, szałwie, werbeny. I królowe - lwie paszcze.
Brzmi, jak poezja :-)

Na balkonie spokój i obfitość, a w życiu obfitość i... lekkie szaleństwo. Huśtawka rozhuśtała się wysoko. Nie powiem, czasem tracę równowagę.
Znów na nowo układam swoje sprawy.
Ile czasu i energii poświęcić robieniu zdjęć? Jak się oderwać od tego fascynującego zajęcia? Jak w nieskończoność nie poprawiać ujęć? Jak nie zarywać nocy? Jak po prostu wstać, zamknąć komputer i zrobić obiad?
Nowe pochłania tak bardzo, że nie starcza na nic czasu. Jestem za to ogromnie wdzięczna, ale muszę się nauczyć obsługiwać nową sytuację.
To wielka lekcja o granicach - moich własnych. O wytyczaniu przestrzeni, komunikowaniu potrzeb.
Odrabiam tę lekcję nieustannie.
Sama ze sobą i ze światem.
I cieszę się, że mogę się tego uczyć.
Bo lepiej się wtedy żyje.
Spokojniej.

Czego i Wam życzę!









4 komentarze:

  1. Asiu pięknego i spokojnego huśtania!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w tym roku to chyba w sierpniu po urlopach ukwiece balkon a brak mi teraz kwiatow. Fantastyczny masz czas rozwoju pracy i odkrywania siebie w tej fajnej zmianie. Sciskam cieplo marlena

    OdpowiedzUsuń
  3. O takim balkonie marzę! Przepiękny!

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger