Warzywa na zupę


Małe podłużne bardzo słodkie buraczki. Obrane wyglądają jak klejnoty.
Chrupiąca zielona fasolka szparagowa.
Włoszczyzna i ziemniaki.
Koper, majeranek i natka.

Albo:
Cebula. Por. Ziemniaki.
Dynia. W środku miękka jak brzuch. Zanurzam w niej ręce ze zmysłową rozkoszą. Pestki odkładam do prażenia.
Imbir, cytryna, masło.

Warzę zupy. To ich czas. Nic wielkiego i wykwintnego. Ot, codzienne gotowanie.
Garnek pełen warzyw i przypraw. Na dziś i na jutro. Chętnym dodaję kaszy, parmezanu, zieleniny. Ktoś potrzebuje soli, a ktoś inny dolewa sobie kapkę oleju dyniowego.
Ciepłe miski w rękach przenoszone między kuchenką a stołem. Przy stole my w czwórkę. Odsuwanie rzeczy na bok, podawanie łyżek, rozgardiasz, rozmowy, siorbanie zupy.
Dzień jak co dzień.

Niby nic.

A wszystko...






Warzywa wyhodowane z sercem i bez chemii oczywiście od rodziny Majlertów.

5 komentarzy:

  1. Takiej dyni jeszcze nie miałam! Bezchemiczne najlepsze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odmiana Futsu Black. Niezwykle fotogeniczna :)

      Usuń
  2. Ale smaka mi narobiłaś, jutro gotuję zupę!!! A zdjęcia niesamowite - wyraziste i smaczne ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcia wyglądają smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger