Nikiszowiec


Nikiszowiec? Nie widzieliśmy!
Muzeum Śląskie? Nie byliśmy!
W naszej rodzinie nie trzeba dwa razy powtarzać takich zdań. Od spontanicznego pomysłu do zamknięcia bramy garażu  mijają średnio dwie godziny.
I już mkniemy przed siebie.
Na Nikiszowiec.

Nikiszowiec to stara górnicza dzielnica w tej chwili należąca do Katowic. Zaprojektowana na początku XX wieku według projektu Georga i Emila Zillmannów dla górniczych rodzin pracujących w pobliskiej kopalni.
Charakterystyczne czerwone okna, balkony, bramy, podwórka. Wypielęgnowane ogródki. Kościół, szkoła, park. Główny plac, sklepy, punkty usługowe, kilka kawiarenek.
Osada. Miasteczko. Społeczność.
Można się dać oczarować.
Teraz Nikisz staje się coraz bardziej modny, choć smutek transformacji czuć pomiędzy kamienicami. Pewnie na co dzień nie żyje się tu łatwo.
My spędziliśmy nasz weekend jakby zawieszeni w czasie i przestrzeni.

Spaliśmy w uroczym apartamencie w jednym z "familioków", a jadaliśmy oczywiście w bajkowym Cafe Byfyj. Ich owsianka jest najlepsza!
Aha, Muzeum Śląskie jest naprawdę doskonałe, dostosowane do dzieci, z niezwykle ciekawą wystawą stałą. Koniecznie je odwiedźcie, jak będziecie na Śląsku. Co roku odbywa się też tradycyjny kiermasz świąteczny na Nikiszu. Sprawdzajcie, bo pewnie w tym roku też będzie.

A nam podczas tej podróży towarzyszył Jerzy Kronhold i jego śląska poezja.

"Pomiędzy Nikiszowcem a Giszowcem
zdarzają się dorodne lipy i kasztanowce,
zdarza się wielka miłość
między dziewczyną a chłopcem,
niezwykła czułość
między Giszowcem a Nikiszowcem".

P.s. Tym wpisem rozpoczynam cykl postów z naszych zaległych podróży, bo ten Nikiszowiec wydarzył się rok temu. A Berlin, Włochy i Słowacja - już niebawem.


























5 komentarzy:

  1. Jak mili zobaczyc zdjecia z okolic swego miejsca zamieszkania.Bo choć mieszkam pół godziny od Katowic to znane miejsce dobrze ujrzeć na Twych pięknych zdjęciach.Musimy zobaczyć muzeum rok temu z naszą roczną Emilka było to niestety niemożliwe za dużo ludzi i tylko kawiarnie odwiedziliśmy. Uściski ze Śląska. Marlena

    OdpowiedzUsuń
  2. Co rzucilo mi sie w oczy... szyldy w nieprzesadnej ilosci, a nawet jakby dopasowane do dekoracji? Regula, czy wyjatek? :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnie zdjecie-zachwycajace.
    Joasiu, jestem pod wrazeniem, nowej szaty bloga, Twojego rozowju. Szapo!
    Obiecuje sobie, ze w koncu dojade na ten Nikiszowiec, jakem Bytomianka;) Mam tam upatrzone mieszkano, marzy mi sie spacer . I kilka dobrych zdjec.
    Goraco pozdrawiam i dziekuje za ten spacer:)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger