Renata - sesja indywidualna


Znacie ją na pewno. Jeżeli czytacie "Zwierciadło" spotykacie się z nią co dwa miesiące przy "Temacie miesiąca" (polecam ostatni numer - piękny tekst o tym, jak być córką po śmierci mamy). A może uczestniczyłyście w warsztatch i Kręgach przez nią prowadzonych?

Renata Arendt-Dziurdzikowska.
Dziennikarka, autorka wielu mądrych wywiadów i książek, trenerka rozwoju osobistego, malarka, poetka i wspaniała kobieta. Mądra, radosna, pełna miłości do życia i ludzi.
Mam wielkie szczęście być z nią w bliskiej, przyjacielskiej relacji.

A historia naszej znajomości jest dla mnie magiczna. Kiedy byłam bardzo młodą kobietą, zaczęłam szukać jakiś duchowych drogowskazów. W którymś numerze "Twojego Stylu", pomiędzy modą, szminką a karierą, przeczytałam felieton właśnie niejakiej Renaty Arendt-Dziurdzikowskiej - o tym, jak zmieniać swoje życie w zgodzie ze sobą, słuchać swojego serca i jak podążać za rozwojem bez dziecinnego burzenia swojego życia. Od tego czasu zaczęłam zwracać uwagę na teksty tej dziennikarki, czy to w gazetach, czy to w jej książkach. Towarzyszyły mi w dojrzewaniu. Niektóre zdania pamiętam do dziś.
Po kilku latach znalazłam się w kobiecej grupie rozwojowej - Kręgu Kobiet. Kiedy przychodziłam na swoje zajęcia, na kanapie często siedziała roześmiana kobieta z równoległej grupy.
Tak! To była Renata!
Nie mogłam w to uwierzyć. Ktoś, kto jest mi tak bliski, w jakiś sposób mnie kształtuje, siedzi obok mnie.
I to tego jest miły, przyjacielski i nie stwarza żadnych barier. Zaprzyjaźniłyśmy się od razu :-)

I tak już zostało.
Od 15 lat widujemy się regularnie, a kiedy się spotykamy nie możemy się nagadać. Towarzyszymy sobie w zmianach, przemianach, trudnościach i radościach. Chodzimy na spacery po lesie, tańczymy, biesiadujemy (nikt, tak jak Renata nie umie świętować codzienności), płaczemy, złościmy się i pocieszamy. Ze spotkań z Renatą wychodzę zawsze lżejsza i lepsza. Otoczona serdecznością, prawdziwą uwagą i śmiechem.

I kiedy Renata poprosiła mnie o zrobienie zdjęć na swoją stronę (już niebawem, już niebawem, na pewno Wam ją podam), nie posiadałam się z radości.
Jej ukochana Puszcza, koniec lata, my dwie, powaga, skupienie, ale i wybuchy śmiechu.
Cała Renata w jej ukochaniu życia :-)
Dziękuję Ci Reniu za te lata przyjaźni i za te zdjęcia. Niech Ci służą!

A Wam ślę życzenia dobrego tygodnia!






4 komentarze:

  1. Ach Joanno! - za opowieść. Ale i za zdjęcia!
    Imaginuje sobie, że przybywam do Warszawy i udajemy się na randkę w trójkącie: Ty, Ja i Twój aparat.

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger