Fruzia


W święta tam gdzie zwykle. W Zawadach Oleckich u pani Ani i pana Roberta.
Ale tym razem z...psem.
Tak, tak - mamy nowego domownika!
Do schroniskowego kota Pirata (bo bez oka) dołączyła Fruzia. Kilkuletnia dama po złamaniu nogi. Wcześniej kilka lat przesiedziała na łańcuchu!
To nasz pierwszy pies w życiu, ale Fruzia wpasowała się w naszą rodzinę idealnie. Jest łagodna, cierpliwa, spokojna i bardzo mądra. Dziewczyna wszystko rozumie. Nie muszę chyba dodawać, że uważam ją za najmądrzejszego psa na świecie :-) Bardzo nam pomaga nauczyć się nowej roli.
Wdrażamy się we wspólne życie, dzielimy nowymi obowiązkami i bardzo jesteśmy zadowoleni z naszej decyzji. To był wielomiesięczny proces - czy podołamy, czy mamy na to przestrzeń, o jakim psie marzymy?
Na razie wychodzi na to, że po prostu czekaliśmy całe życie na Fruzię :-)

A w Zawadach świeciło słońce, padał śnieg, dzieci biegały po łąkach między domami, przy stole toczyły się rozmowy. Ktoś spał, ktoś biegał, ktoś się kłócił, a potem godził. Pyrkał rosół. Trzaskała migawka. Kroiła się sałatka jarzynowa.
W lesie tańczyło słońce, a po niebie krążyły żurawie. Fruzia spacerowała pilnując nas i siebie.
Ledwo dałam radę wrócić do miasta...

P.s. Adopcji naszych zwierzaków dokonaliśmy w schronisku w Celestynowie.
Bardzo dziękujemy pracownikom za wspaniałe przeprowadzenie nas przez ten proces.


























5 komentarzy:

  1. Powaliło mnie na łopatki zdjęcie dziewczynek - cudowne :) Piękny klimat zdjęć. Ach uwielbiam takie :)
    Pozdrawiam, Martyna

    OdpowiedzUsuń
  2. hmmm, niemalże moje rodzinne strony ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne kadry, a Fruzia jest zachwycająca. Ja też mam schroniskowe zwierzaki :)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger