Z sensem i bez sensu


Lista czynności z sensem. Na wrzesień i nie tylko:
  • Gotowanie. Proste, sycące, spokojne. Zupy, carry, risotta, kasze i owsianki. Na dwa dni i na zmianę. Żeby nie przygniatało. Unikanie, jak się da, białych buł z serem. Oraz drożdżówek na "pierwszy" głód. Po nich wata w głowie i w brzuchu.
  • Wieczorne czytanie Zosi. To nic, że jest coraz starsza, że umie. To nic. Jeszcze tego potrzebujemy i nie ma co od tego uciekać. Czytać, czytać, czytać. Przytulać, smyrać po włoskach, otulać kołdrą.
  • Słuchanie Antka i robienie mu przestrzeni na jego własne przeżywanie nowej szkoły. To nic, że mnie się ona bardzo podoba, że sama bym się nie do niej chętnie zapisała. To nic. To jego życie i emocje, a nie moje. Niech czuje, co chce. A nie, co mama oczekuje. Więc milczeć. I słuchać.
  • Akceptowanie, że trzeba zawozić, przywozić, czekać, zapisywać, wypisywać, towarzyszyć... Szukać tańców, ceramiki czy czegoś innego wymarzonego. Buntowanie się przeciwko temu nic nie daje. Tylko zabiera energię. Oraz wysyła sygnał "jesteś dla mnie udręką." A przecież nie jest.
  • Spacerowanie z Fruzią. Spokojne, długie, z oddechem.
  • Kupienie sobie jeszcze więcej Włocławków. Wiadomo, że je kocham. Moja miłość TU i TU . Oraz znalezienie albumu fotografii Ewy Rubinstein.
  • Zrobienie CzekoŚliwki - kilka kilo jesiennych węgierek (mogą być nawet październikowe, pomarszczone już, są wtedy mega słodkie) na kilka godzin do gara na mały ogień. Żadnego cukru, cukier ze śliwek wystarczy. Na koniec tabliczka dobrej czekolady. I do słoików.
  • Ćwiczenie jogi lub jakiejkolwiek innej gimnastyki, np: TU.
  • Robienie zdjęć - wytrwale i z miłością. Ale nie "cykanie" wszędzie i wszystkiego. Szukanie światła, nastroju, domu, roślin, życia. Odmawianie zleceń, które nadużyją, a niewiele wniosą. Już chyba umiem je odróżniać.
  • Pracowanie nad zdjęciami na komputerze z odłączonym internetem.
  • Dzielenie się - wiedzą, czasem, pracą, przetworami, ubraniami dzieci. Żeby był obieg, ruch, energia. Przepływ.
  • Randkowanie z M. Bez tego mnie nie ma.
  • Czytanie w łóżku wieczorem - poducha pod plecy, koszula nocna z koronkowymi rękawkami, zioła w kubku.
  • Dziękowanie. Bez żadnego "ale".

Lista czynności bez sensu. Na wrzesień i nie tylko:
  • Bycie cały dzień przyklejoną do telefonu.
  • Bycie cały dzień przyklejoną do telefonu.
  • Bycie cały dzień przyklejoną do telefonu.
  • Bycie cały dzień... 
  • Skrolowanie, sprawdzanie, wgapianie się, sięganie w chwilach nudy. W autobusie, na światłach, na ławce przed szkołą, na spacerze z psem, podczas jedzenia, przed snem, po obudzeniu się... Poszatkowany umysł, poszatkowane emocje, rwany czas. Czy muszę więcej pisać?

Zawsze mamy wybór, po co sięgnąć.
Po to z sensem, czy po to bez sensu.
A Wy co wybieracie?




18 komentarzy:

  1. Asiu, wiesz co? Mogę tylko zmienić imiona bohaterów i post jest mój.
    Nie mamy jeszcze naszej Fruzi do spacerów z oddechem, ale to tylko kwestia czasu.
    I może dodam jeszcze spotkania i prawdziwe rozmowy z przyjaciółmi, z bliskimi mi kobietami. To ważny punkt w moim życiu. Nie odkładać na inne czasy, ustawiać to w kategoriach priorytetu.
    A teraz wyznanie: uwielbiam Cię i podziwiam. Jestem wdzięczna Renacie za opowieść o Joannie w kolorze. Dziękuję. Ściskam. Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rumienię się 😍 Ja sobie też niezwykle cenię znajomość z Tobą 😊

      Usuń
  2. Dziękuję. Wiele z tego biorę robiąc swoje 😚

    OdpowiedzUsuń
  3. Dodać swoje, nic nie ujmować z Twojego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za ten wpis,czytam go już kilka razy i inspiruje mnie do zmian. Pozdrawiam serdecznie! Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, ale to bardzo mi miło. Serdeczności dla Ciebie, Agnieszko 😘

      Usuń
  5. Cudownie napisane ... Pozdrawiam :) Martyna

    OdpowiedzUsuń
  6. Lista z sensem mnie oczarowała...
    Zgodzę się z Asią z Babidom - mogłabym się spokojnie podpisać pod tą listą... Zwłaszcza jeśli chodzi o słuchanie dzieci bez komentowania, o czytanie wieczorne, o "odwożenie i zawożenie", ale tak, by nie odczuwały, że są ciężarem czy mi przeszkadzają, bo tak nie jest... A czasem nie wychodzi i moje marudzenie może wskazywać coś zupełnie odmiennego... A nie chcę tak... Chcę, by miały we mnie oparcie i zawsze wiedziały, że mogą na mnie polegać, przybiec do mnie z byle czym, bo mama będzie wspierać, nie oceniać, nie przerywać, ale właśnie BĘDZIE i będzie SŁUCHAĆ, będzie DLA MNIE.


    Dzięki za ten wpis!

    OdpowiedzUsuń
  7. Joanno! Piękne zdjęcia, zatrzymujesz w nich czas - mnie urzekają!
    A lista rzeczy z sensem? jak najbardziej ma sens ;-)
    zabieram pomysł do siebie, a szczególnie:
    - czytanie (moja 5 latka jest idealnym słuchaczem)
    - słuchanie (mój 15 latek idealnie daje mi przestrzeń w tym obszarze)
    - akceptowanie (wszystkiego, co wokół)
    - dzielenie (ruch energii na wszystkich dostępnych poziomach)
    I zaczął się piękny wrzesień, z cudnymi wschodami słońca, a z listą z sensem będzie sycący i obfity!
    tego nam wszystkim życzę!
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Dorko, róbmy to wszystko, żeby było lepiej - nam, bliskim, światu...

      Usuń
  8. Piękny, inspirujący plan Joanno! Jak zwykle czerpię z Twojej mądrości, spokoju, kobiecości. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  9. odkleić się od telefonu, komputera .....no cóż..kto z nas zdoła???
    Pozdrawiam
    Bardzo tu mi dobrze u Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger