Zosia i Weronika


Co roku sesja na początek wiosny. Już trzecia.
One dwie. Tak bardzo różne. Spokój i nerw. Opanowanie i ruch. Woda i ogień.
W nieustannej przyjaźni od 7 lat.

W tym roku dały mi nieźle popalić ;-) Miałam ułamki sekundy na kadr. Ale się udało. Za rok obiecały, że będą. Ale nie obiecały uciekania sprzed aparatu. Coraz większa świadomość siebie i swoich potrzeb.
Uwielbiam, jak się na mnie patrzą tym świdrującymi oczami. Jak się uśmiechają i jak nie chcą pozować.
Nie miałyśmy też czasu, żeby jechać w jabłoniowy sad, więc zdjęcia są praktycznie sprzed domu. Stworzyłyśmy sobie plener w pobliskich chaszczach. Sad będzie w przyszłym roku.

Sesja sprzed roku.
Sesja sprzed dwóch lat.

A ja Wam, Dziewczynki, życzę samych dobrych rzeczy, a sobie spotkań z Wami przed aparatem.










2 komentarze:

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger