Urbino


Świat jest wielki. Świat jest piękny. Świat jest dostępny.
Ale ja go Wam nie pokażę.
Bo ciągle jeżdżę w te same miejsca.
Byliśmy tam dwa lata temu. Teraz wracamy.
Nie mogę się doczekać.

Myśl, że znów spojrzę w oczy piękności Rafaela Santi w całkowicie pustym muzeum w Urbino jest kojąca.
Pójdę nad szmaragdową rzekę.
Posłucham koncertu.
Odwiedzę maleńki ogród botaniczny.
Najem się pysznych rzeczy. Będę piła kawę i wino przy barach. Patrzyła się na ludzi. Cieszyła się rodziną. Może z większą odwagą fotografowała przechodniów.
Mam nadzieję, że najlepsze lody, jakie jadłam, nadal mieszczą przy górnej bramie miasta.

Lato w winnicy niedaleko Urbino wydaje się idealne. Nie wiem, co mogłoby z nim konkurować. Choć już tam byłam.

Zdjęcia sprzed dwóch lat. Przeleżały w folderach.
Długowłosy Antek i szczerbata Zosia.
Czas...

























1 komentarz:

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger