Na działce


Niektórzy ludzie tak mi mówią:
A po co ci to?
Kłopot tylko.
Pracy mnóstwo. Wysiłku.
Nie wiadomo na kogo trafisz za siatką. Złodziejstwo jest.
Ile razy tam pojedziesz? A co z podróżami, pracą, życiem towarzyskim? 
Pieniędzy więcej pochłonie, niż zakładasz.
Tylko nerwy i kłopot.
Nie opłaca się.

I rację pewnie mają.

Ale ja tak sobie myślę...
O wszystkim, co wymaga ode mnie wysiłku i pracy.

Wychowanie przyzwoicie dzieci to wysiłek. Bycie w dobrym związku to wysiłek. Rozwój własny to wysiłek.
Pracy mnóstwo. Kłopotów i błędów. Nerwy to kosztuje, a pewności nie ma. A i pieniądze trzeba mieć. Czasem więcej, niż się ma.
I jakoś daję radę.
A nawet to lubię.
A nawet mi to wychodzi.
I się opłaca. Mimo wszystko.

Więc dam radę z kawałkiem ziemi.

Poszukiwania trwają, ale pewność coraz większa.

Zdjęcia z ogródków działkowych  Rodos Waszyngtona w Warszawie. Spacer tam to rozkosz.
Dziękuję za inspirację Agnieszce Kowalskiej. Oglądajcie jej GlebaTV. Wciąga :-)


















16 komentarzy:

  1. Ech, istnieje ocean ludzi z gatunku "a po co Ci to, a jak Ci się tak chce itp." - nauczyłam się ich nie słuchać :) (No ale przede wszystkim dobrze jest wiedzieć, że są też ludzie, którym się chce :)) A mieć swój zielony kawałek na ziemi, azyl, mały prywatny raj - to coś cudownego. Zdjęcia są piękne, a miejsca, które tu pokazałaś wyglądają magicznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bajka to nie moja ale pięknie zajrzeć. Rodzice działkę mieli i lubili a słucha się wiadomo - siebie 😀
    Najfajniejsze jest w tym wszystkim to łaskotanie motylków w brzuchu, gdy się chce, marzy i krok po kroczku przybliża 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak 😊 To nie będzie klasyczna działka w mieście, ale kawałek ziemi za miastem.

      Usuń
  3. Oj, jak pięknie!!! Uwielbiam działkowy mikroświat! Mam szczęście, bo przy mojej ulicy jest taki działkowy świat. Jeszcze w mieście, ale już jakby poza nim... uwielbiam tam zaglądać o każdej porze roku. A dzisiaj zainspirowałaś mnie do odwiedzin tego miejsca, bo dawno nie byłam... także dziękuję Joasiu ;-) Dobrze, że są takie miejsca, tacy działkowicze, takie magiczne klimaty, które żyją swoim rytmem, ze swoją niepowtarzalną energią, z dala od pośpiechu, i tych wszystkich naszych "muszę", "nie mam czasu", "muszę uciekać"... ciepło pozdrawiam - Dorka

    OdpowiedzUsuń
  4. ja w tamtym roku kupiłam sobie 200m2 niedaleko domu RODOS i ciesze się mimo ,że przecież trochę pracy ta jest ...a;e miło posiedzieć na działeczce poczytać porobić coś , poleżeć na hamaku ...przeciez nie trzeba od razu sie zajechać i rozdzielić wszystkoego po trochu... i tak nie da sie wszystkiego naraz zrobić , wiec trzyma kciuki... fajnie mieć taki kawałek ziemi ...nawet z sąsiadami obok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że niebawem będę dopieszczać swój kawałek ... Dzięki za słowa otuchy 💚

      Usuń
  5. Popieram Asiu, nie słuchaj bredni ludzi lewniwych. Kontakt z przyrodą to najlepsza rzecz jaka nas, ludzi może spotkać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie to jednak prl-owski skansen :) Bywam regularnie na 'rodzinnej' działce, coś tam mogę podlać czy przekopać, ale ta forma posiadania kawałka ziemi zdecydowanie mnie nie urzeka. Co nie znaczy, że komuś odradzam - zawsze warto spróbować :) pozdr, mi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, Mi... Odpowiedź idealna jak Ty 🎈😉

      Usuń
    2. Też bardzo lubię spacerować po alejkach i oglądać wypieszczone ogródeczki na zmianę z chaszczowiskiem :)Ale rozmiar chustki do nosa to jednak nie dla mnie. Mogłabym miec latyfundium ;) (i ludzi do obsługi :P) pozdr,mi

      Usuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger