Siena po raz kolejny


Kręcimy się po uliczkach. Wychodzimy poza mury. Odwiedzamy osiedla.
Przez Campo mkniemy do sklepu. Wracamy do tych samych miejsc.
Przez ułamek sekundy, mgnienie chwili, złudzenie, które zaraz się rozwiewa jesteśmy stąd.
Z miasta, które pieczołowicie pielęgnuje swoje zatrzymanie na przełomie średniowiecza i renesansu.
Ale żyje. Nie jest wydmuszką.
Turystów traktuje z elegancką wyższością. Wytrwałym odkrywa swoje skarby. Duccio, Lorenzetti - na wyciągniecie dłoni w pustych muzeach. Złota poświata.
Poza tym witryny sklepików.
Fryzjer, szewc, mechanik.
Wino, kopytka, migdałowe ciastka.
Kawa w Nannini.
Idziecie ze mną?

TUTAJ (klik)- spacery sprzed dwóch lat.























6 komentarzy:

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger