Portret czytającego chłopca

Portret czytającego chłopca


Na fotograficzne smutki, które mnie ostatnio trapią
(uwaga, teraz będę rozpaczać - ach, czy to wszystko ma sens? ach, po co właściwie robić te zdjęcia? ach, jak się wyróżnić na tle milionów(!)? ach, czy ja właściwie coś umiem? ach, w którą stronę iść i jak budować swój styl? - absolutnie nie musicie na to odpowiadać i mnie pocieszać ;-)
najlepsza jest praca.
Książki i talerze (znowu)

Książki i talerze (znowu)


Okładki zazwyczaj są pożółkłe. Szare i poszarpane. Często bez tytułów na grzbiecie.
Można się zniechęcić, ale ja zawsze biorę je do ręki. Na straganach i w antykwariatach. Książki dla dzieci z lat 50., 60., 70. XX wieku.
Biorę je do ręki, bo jak się otworzy taką pogiętą okładkę, to w środku jest prezent.
Ze słów i obrazów.
Czasem pamiętam je ze swojego dzieciństwa.
Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger