Poród w ekstazie

Wczoraj (w niedzielę, 25 października, 2009) w kinie Muranów w Warszawie odbył się pokaz filmu "Poród w ekstazie".
Pokaz zorganizowany był przez Fundację Rodzić po Ludzku i Fundację MaMa.

Film obejrzałam z wielką przyjemnością :-), choć, nie kryję, obawiałam się, że jest zbyt propagandowy.

To amerykański dokument Debry Pascali-Bonaro, pokazujący porody, które mogą być dla kobiety głębokim, poruszającym, transformującym przeżyciem na poziomie fizycznym, psychicznym, duchowym.
Oglądamy przepiękne porody - długie i krótkie, delikatne i ogniste, mniej bolesne i bardziej obezwładniające - ale wszystkie łączy fakt, że to kobieta decyduje, jak one wyglądają.
Większość sportretowanych par rodzi w domu - w swoim rytmie, w swoim czasie, w towarzystwie bliskich osób (i czasem jest to całkiem pokaźne grono wspierających kobiet).

Są też pokazane porody szpitalne i ich kontrast jest oczywisty. Znacznie mniej wpływu, znacznie mniej bliskości, znacząco więcej medycznych ingerencji i w konsekwencji rozwiązań typu: cięcie cesarskie lub próżnociąg.

Ten film jest oczywiście mocnym głosem za naturalnymi porodami, trudno więc, żeby sławił porody szpitalne.
Myślę jednak, że autorce, właśnie bez zbytniej propagandy, udało się pokazać, że jeżeli wkraczasz w progi szpitala, to po prostu wiedz, na co się decydujesz.
To machina większa od ciebie, rządząca się swoimi, ścisłymi zasadami i nie łudź się, że właśnie ty jej nie podlegniesz. Podanie oksytocyny (a w konsekwencji znacznie bardziej bolesne skurcze) unieruchomienie na łóżku, parcie w pozycji leżącej, określony, sztywny czas, jaki masz do porodu - to elementy tego systemu.

Ten film może uzmysłowić, że ważny jest po prostu wybór - miejsca do rodzenia i osób towarzyszących. Oraz wiedza, co każda ścieżka, jaką mamy do wyboru, proponuje.

O swoich porodach wypowiadają się same kobiety i ich partnerzy. Piękne słowa o doświadczeniu niezwykłej, wspólnej bliskości, poczuciu mocy, transformacji, zmysłowości - bardzo wzruszają i poruszają.
Mnie jednak największe łzy leciały, kiedy pokazane były te sekundy, kiedy maluch przychodzi na świat. Jak powiedział jeden z bohaterów: "wychodzi mała laleczka i nagle otwiera oczy, patrzy się, to niesamowite uczucie. I wtedy czujesz, że w pokoju jest Bóg."
Te małe ciałka całe sobą przytulające się do mamy, te oczka zdziwione, te łapki przebierające w masie przestrzeni dookoła - dla tej chwili mogłabym mieć dziesięcioro dzieci :-)

Poruszające w tym filmie jest też to, jak przepiękne są ciała kobiet rodzących. Nieczęsto można to oglądać. Nie ma rzezi, potu, wykrzywionych twarzy. Cielesność, zmysłowość, seksualność porodu jest tu na planie pierwszym. Bo poród to część naszego życia seksualnego - po prostu. Tak, jak orgazm. A przeżywając go jesteśmy piękne, a nie straszne!

Bohaterkami drugiego planu są w tym filmie położne - oj, mocne kobiety! Piękne, mądre, doświadczone, bezkompromisowe.
Prawdziwe wiedźmy, czyli te, które wiedzą :-)

Myślę, że ten film pokazuje naszą kobiecą, archetypiczną potrzebę porodu w zgodzie ze sobą, dzieckiem i własnym ciałem. Potrzebę porodu, który jest inicjacją i transformacją w kobiecość.

Rodzi się tylko pytanie, jak dojść do tego momentu, kiedy WIEMY, jak rodzić, kiedy jest to naturalne, kiedy poddajemy się temu wydarzeniu, ufamy ciału.

Co jest potrzebne do takiego porodu?
Szczęście? Wiedza?
Zaufanie do świata i do ludzi?
Wiara w moc własnego ciała wraz z pokorą, że nie na wszystko mam wpływ?
Brak nadmiernych oczekiwań, które, niespełnione, mogą się przekształcić w poczucie klęski?
Pozbycie się ścisku i kontroli?
Jakaś praca nad sobą jeszcze w ciąży?
Przepracowanie lęków i traum?
Przygotowanie fizyczne?

Z tymi pytaniami Was zostawiam, życząc Wam pięknych, transformujących porodów, bez względu na to, gdzie się odbędą :-)

Na stronach Fundacji Rodzić po Ludzku będziecie mogli znaleźć terminy projekcji filmu w innych miastach Polski.

Kino było wypełnione po brzegi - kobietami, mężczyznami i brzuszkami :-)

























Aleksandra Kunstler - koordynatorka pokazu i Anna Otffinowska, prezeska Fundacji Rodzić po Ludzku












Dyskusja po filmie : (od lewej) Kazimiera Szczuka (moderatorka), Anna Otffinowska (Fundacja Rodzić po Ludzku), Anna Pietruszka (Fundacja MaMa), Maria Romanowska (położna), Agnieszka Rzewuska-Paca (mama, która urodziła swojego synka w domu)

1 komentarz:

  1. ach, wzruszyłam się, czytając o tym, jak się przygotować… brawo, Asiu, piękny tekst!

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger