Czy wolno żyć wolno?


W dzisiejszych Wysokich Obcasach czytam wywiad z Carlem Honerem - autorem książek o SlowLife, idei powolności, harmonii i spokoju w życiu.
Byciu tu i teraz.
Cóż, idea niezbyt nowa i odkrywcza, że się tak ironicznie uśmiechnę pod nosem.

Czytam, że Honor wstaje o 7, je śniadanie z rodziną, odwozi dzieci do szkoły, od 9 do 18 jest w pracy, o 19 siada do rodzinnej kolacji, codziennie ma czas na wieczorne czytanie dzieciom i swoją medytację i jogę. Weekendy są tylko dla niego i jego bliskich.

Czytam raz jeszcze i zastanawiam się, czy już tak bardzo zwariowaliśmy? Że na coś, co dla mnie jest najzwyklejszą normalnością, musimy mieć książki, opisy i nazwy?

Czy tak nie powinno wyglądać zwykłe życie?
Trochę pracy (w przypadku Honora, jak dla mnie, trochę za dużo ;), trochę rodziny i bliskich i trochę czasu dla siebie?

 Moja feministyczna świadomość podpowiada mi oczywiście pytania do naszego bohatera:
kto robi zakupy? kto gotuje? kto wstawia, rozwiesza, składa pranie? kto kupuje bibułę, zeszyty, kredki do szkoły? kto odkurza, zmywa, porządkuje przestrzeń? kto karmi dzieci, zmywa po nich upapraną podłogę i pilnuje, żeby była odpowiednia ilość śliniaków w szafce? Kto kupuje te książeczki do wieczornego czytania?
Czy powolność mężczyzn jest inna niż powolność kobiet?
Komu łatwiej przestawić się na slowlife?

Ale to tylko krytyczne uwagi na marginesie. Ogólnie to się zgadzam :-)

Życie jest jedno i to dość krótkie
Szkoda go spędzić w odcięciu od siebie i swoich potrzeb.
W korkach, w pracy, w powinnościach, zobowiązaniach, obowiązkach...
To jasne.

Carl Honor podkreśla, że idea powolności to raczej sposób myślenia o sobie i świecie, a nie wybór alternatywnej ścieżki życiowej. Nie trzeba od razu wyprowadzać się na bieszczadzką halę w celu powolnego i zrównoważonego wypasu owiec ;)
Można żyć wolno tu gdzie się jest. W wielkim mieście, w pracy, w korku... W sobie.
Można świadomie wybierać - to, co się je, gdzie się chodzi, co się ogląda, ile czasu spędza się przed TV, czy raczej w przypadku naszego pokolenia, przed internetem. Można świadomie odmawiać.

Smakować życie, cieszyć się chwilami, celebrować więzi, jeść smaczne rzeczy przy ładnie nakrytym stole. Pójść na spokojny spacer, zjeść lody, zrobić dwie rundki dookoła parku i po prostu wrócić do domu.
Bez żadnych atrakcji.
A na wakacje pojechać do Czech, a nie do kurortu.
I widzieć piękno w posadzonych na balkonie różach i każdego dnia czekać, aż pąki rozwiną się odrobinę więcej.
I nie móc tego przyspieszyć.
Ale wiedzieć, że w końcu nadejdzie taki dzień, kiedy pąki pękną i dadzą ci całe swoje piękno.

Dobrze jest móc to widzieć.
Po prostu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger