Retro-skarby


Jako, że jednym z najpopularniejszych postów na blogu jest ten o wystawie "Chcemy być nowocześni", odkrywam przed Wami moje skarby z PRL-u.
Absolutnie cudowne kształty i kolory. Przedmioty funkcjonalne i trwałe. Rybi dziubek w wazoniku mnie rozczula ;-)

Pamiętam, jak moja mama zbierała rzeczy z Włocławka.
Kiedyś przyszła z szafeczką z ceramicznymi szufladkami w ten charakterystyczny niebieski wzór.
Była to jedna z piękniejszych rzeczy, jakie widziałam.
Został mi po jej zbiorach zielono-brązowy pojemniczek, który przenoszę z mieszkania do mieszkania i zawsze pasuje.

Szafeczka w sypialni, którą uratowałam ze śmietnika na Muranowie. Dzięki Ci Kasiu za czujny designerski cynk :-)
Fotel, na który tkanina kosztowała 5 razy więcej, niż on sam.
Ława po dziadku obita ceratą z Ikei i służąca najpierw Zosi jako stolik, potem mnie, jako kwietnik.
Drobiazgi wyłowione na starociach.

Rzeczy z zaklętymi w sobie uczuciami.
Pamiątki po dziadkach, ciociach, rodzicach... 
Z przeszłością.
Z pamięcią.
Lubię.

A Wy lubicie?








9 komentarzy:

  1. ależ pięknie! Trzeba mieć oko, żeby wydobyć urodę tych rzeczy. Mnie zawsze kojarzyły się przaśnie, włocławka nie znosiłam. A u Ciebie kwitną :-) Podziwiam. Ewelina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelino, dziękuję. Moim odkryciem jest to, że te przedmioty potrzebują przestrzeni i bieli, wtedy kwitną :-)

      Usuń
  2. Uwielbiam Twoje mieszkanie i skarby :) ja sama z tych wiecznych zbieraczy, więc rozumiem Twój sentyment do rzeczy odziedziczonych... też mam sporo rodzinnych pamiątek.

    Pomysł z ceratą odgapię, mam podobny stolik z dość zjechanym blatem.... jesteś wielka Asiu :)

    Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renatko, dokładnie tak było - zjechany blat, którego nie chciało mi się odnawiać. Ceraty uratowały sytuację :-) Kawałek ceraty, trochę małych gwoździków lub nawet pinezek, kilka minut pracy i już! Zmieniać można do woli :-)

      Usuń
  3. Już przy wcześniejszym wpisie chciałam napisać, że te kolory są takie optymistyczne i takie radujące oko, iż jestem zachwycona :)))
    Co do Włocławka - u mnie w domu był fajans z rodzinnego Koła. Fabryka powstała wcześniej (1842)niż ta we Włocławku (1873), ale po wojnie została włączona do włocławskiej. Koło malowało na brązowo, ale powstawały również wielokolorowe dzieła. Zastanawiam się, co też moja mama z tym wszystkim zrobiła, bo po remoncie kuchni talerze i wazony zniknęły. Fajans z Koła był sygnowany, że to Koło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) aż sprawdziłam mój pojemniczek, ale jest z Włocławka, z sygnaturą "Gawrysiak"

      Usuń
  4. bardzo klimatycznie i cudownie to mieszasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, jak zwykle dziękuję za Twoje dobre słowa :-)

      Usuń
  5. Piękne. New look PRL - bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger