Czytaj mama, czytaj!


Chciałam, żeby czytały.
Pewnie większość rodziców chce.
Nie czytałam jednak do brzucha i do nic nie kumających niemowląt. Owszem, oglądaliśmy książeczki, one głównie je zjadały, ale na prawdziwe czytanie przyszedł czas później.
Dużo, razem, codziennie, czasem do zanudzenia (nas).
Nawet mieliśmy w domu takie powiedzonko, zgodne z kampanią czytelniczą: "Czytaj dziecku 20 minut dziennie. Codziennie. I ani minuty dłużej" ;-)
Nadal czasem nam się nie chce, nadal czasem zastępuje nas audiobook.
Ale nadal nie ma nic przyjemniejszego niż małe ciałko wtulone w ciebie i skupione na twoich słowach.

Moment, kiedy Antek zaczął czytać sam, pamiętam dobrze. Gdzieś w drugiej klasie, więc niby późno.
Ale nie poganialiśmy, nie naciskaliśmy. No dobra, ja się przez moment martwiłam ;-)
I nagle coś tam wziął i przepadł. Czułam radość, ale i lekki smutek. Coś się zaczęło, coś się skończyło.
Już mu nie będę czytała przed snem. Woli sam.
Jak ma ulubioną książkę to czyta ją kilka razy. Mikołajki zna na pamięć. Ostatnim hitem jest "Babcia rabuś". Do tego stopnia zafascynowała Antka, że usilnie namawia nas do samodzielnej lektury :-)
Nie gonię do czytania, przymykam oko na wyroby książkopodobne, typu biografie piłkarzy.
Czytanie ma być w końcu przyjemnością, a nie nietykalną świętością.
Koszmarków jednak odmawiam, grzecznie tłumacząc istotę owego.

Zosia "cyta" od zawsze. Otwiera książki i wymyśla alternatywne historie do obrazków. Zawsze też przysłuchiwała się temu, co czytaliśmy Antkowi. W wieku 4 lat wysłuchała bez mrugnięcia całą Madikę. Wieczorem chciałaby, żeby jej przeczytać większość biblioteczki. Pamięta szczegóły i fabułę dawno przeczytanych książek. Wiedzę przyswaja w pełni i w zaskakujących momentach po nią sięga.
Przymykam oko na nudne i moralizatorskie, moim zdaniem, książeczki o Basiach, Kamilach, Zuziach i Piotrusiach. Zosia lubi, więc ma.
Chichram się za to przy Leśnych Głupkach czy Panu Pierdziołce :-) Wzruszam się przy Narodzinach Księżniczki.

Książki są w naszym domu wszędzie. Zbieram je z łazienki, balkonu, wyciągam z kątów, plecaków, siatek. Wertujemy, czytamy, opowiadamy, czasem kolorujemy, jak można.
Nasze wieże z książek możecie zobaczyć TUTAJ.
Kupujemy, pożyczamy, wymieniamy.
W nasze podróże zawsze jedziemy z przenośną biblioteczką ;-)

Czytają więc i to się chyba nie zmieni...

Przez te lata poznałam dziesiątki fantastycznych autorów, ilustratorów, tytułów. Wróciłam do książek z dzieciństwa. Kochana Astrid nigdy mnie nie zawiodła. Wiem, że jak pojawia się nazwisko Wilkoń, to należy brać i nie pytać.
Dodatkowo, przez 2 lata prowadziłam księgarnię internetową przy Mamie w Centrum :-) Bezcenne doświadczenie i wiedza!
Poznałam też ludzi, którzy książki kochają i pięknie je wydają.
Hokus-Pokus, Wytwórnia, Dwie Siostry, Muchomor, Zakamarki i niesamowite kobiety, które stoją za tymi nazwami.
Pełne pasji i siły, żeby przetrwać na tym trudnym rynku. Po ich pozycje możecie sięgać w ciemno.
Ale nie zawiedzie Was też Nasza Księgarnia, Egmont, Media Rodzina, Bajka, Znak, Ezop i wiele, wiele innych.
Jak chcecie być na bieżąco, to czytajcie genialnego RYMSA!
Także TO FORUM zaspokoi Wasz każdy, książkowy głód.
W sieci jest też mnóstwo wartościowych blogów na ten temat. Ja czytam dwa: O tym, że... i Znak Zorro.

A czemu to wszystko piszę?
Bo dziś Międzynarodowy Dzień Książki Dla Dzieci.
Poczytajcie coś :-))))
I napiszcie, co czytacie - wśród książek i wśród blogów o książkach.











16 komentarzy:

  1. O, to u nas jest to samo. Tylko dwa razy bardziej :-) A piszę, bo chciałam się podzielić naszym niedawnym odkryciem (mimo pilnego studiowania rymsa, itp. mi umknęło), na które natknęłam się w bibliotece - przepiękne wydanie Czarnoksiężnika z krainy Oz; ilustrowane jak marzenie... nie ma np. w merlinie, ale znalazłam tutaj:
    http://www.ambelucja.pl/Czarnoksieznik-z-Krainy-Oz/2724/
    Na wieczorne czytania lubimy właśnie takie opasłe tomiska, które można dawkować po 1-2 rozdziały i regularnie demonstrować w krąg obrazki.
    Tą metodą wyhodowałam już dwa mole :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, my też lubimy na wieczór tomiszcza :-) żeby opowieść snuła się w odcinkach :-)

      Usuń
  2. Zazdroszczę tak dużej ilości takich wspaniałych książek. Moje dzieci uwielbiają książki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. My tez zaczytani:))
    napatrzec sie na te pokoje dzieci, z biblioteczkami-nie moge!:))
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytamy i książki bardzo chętnie kupujemy. Są wydawnictwa, których książki rzeczywiście można brać 'w ciemno'.
    Irek, lat 3, książki uwielbia. Sam wybiera książke, siada w fotelu i 'czyta'. Po swojemu, ale widok wspaniały:)
    Uwielbia też słuchać, opowiadać, szukać szczegółów na ilustracjach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój synek zaczął czytać samodzielnie, płynnie , podczas wakacji tuż przed pójściem do pierwszej klasy, miał równo 7 lat. Teraz kończy trzecią klasę . I czyta nałogowo. Mamy za sobą mnóstwo lektur, oczywiście staram się wybierać te wartościowe, ale podobnie jak Ty, czasem przymknę oko. Uważam, że "gen czytania" ( tak to sobie nazywam) wynosi się z domu. Ja pochodzę właśnie z takiego "książkowego" domu, mój "własny" i obecny dom też jest taki....synek czyta i jestem szczęśliwa.
    Pozdrawiam, Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha, to ja się pochwalę przy okazji, że z mojej inspiracji klasa młodego czytała Piaskowego Wilka jako lekturę dodatkową (jak ktos jeszcze nie zna to też polecam) oraz zataszczyłam ostatnio siatkę książek do przejrzenia i ew zakupienia do szkolnej biblioteki ;) BTW, aros.pl daje teraz 33% zniżki pozdr,
    mi

    OdpowiedzUsuń
  7. super biblioteczka
    moja E. miałaby raj...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochamy książki!
    Czytamy codziennie :)
    Ksiązki kupujemy, wypożyczamy albo wymieniamy się ze znajomymi...

    OdpowiedzUsuń
  9. Asiu, Dziękuję za ten wpis;). Czekalam na niego;). Ostatnio czytamy z Kubą "Ja i moja siostra klara",seria o Albercie i "Tappi i przyjaciele" polecam dla Zosieńki;)

    OdpowiedzUsuń
  10. piękna kolekcja !!!! I my z tych , co z książkami sie nie rozstają .. i tym sposobem nasza kolekcja dziś powiększyła się o 2 sztuki :0)) Pozdrawiam kolorowo ..

    OdpowiedzUsuń
  11. Asiu pięknie uWas , jak zwykle.
    Książki - niesamowity zbiór!
    My też uginające się półki mamy ;-)
    A Babo to ulubiona seria książeczek dla całej Rodzinki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ależ bym tam pobuszowała! :) Taki mam niedosyt książek dla dzieci ostatnio... Mam sporo prac zleconych i nie wyrabiam na zakręcie. A i Ewka w przedszkolu całymi dniami i zawsze mi trochę szkoda pstrykać zdjęcia, jak chociaż jednego jej palucha nie ma w kadrze ;) Och, no weekend, może uda mi się upolować zdjęcia książkowe! Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam Twoje komentarze :-)
Pisz, polemizuj, pytaj. Dzięki temu blog żyje.

Copyright © 2016 Joanna w Kolorze , Blogger